3 grudnia 2014

Ból dupy, od którego całkowicie się odcinam cz.1


Nienawidzę narzekania! Po prostu nie mogę zdzierżyć, gdy rozmawiam z ludźmi i wszystko jest złe, niedobre, beznadziejne i ogólnie BE. Społeczny ból dupy, jak przy hemoroidach. Nic się nie podoba. Nic nie cieszy. Pogłębiający się z dnia na dzień defetyzm. Czytam internety lub słucham wynurzeń, a w myślach proszę niebiosa, żeby w końcu jakiś geniusz opracował odpowiednią maść. Nobel gwarantowany. Naprawdę jest tak źle, czy to skutek nudy? A może w ten sposób działa siedzenie w domu i nieposiadanie ani ciekawych znajomych, ani zainteresowań? W każdym razie, ja się od tego odcinam. Od czego konkretnie? Już piszę.

1. Zdejmuj te rurki, pedale!- moda na hejtowanie hipsterów minęła już jakiś czas temu. Niewątpliwie popularyzacja wąskich spodni u facetów zdjęła z nich brzemię, które do tej pory dzielnie nosili. Pojawiła się kolejna pożywka dla ludzi, którym nic się nie podoba. Według nich najlepiej było by, gdyby wszyscy wyglądali identycznie. A na pewno nie lepiej od Państwa Niezadowolonych. Facet, który nosi rurki? Pewnie jest już bezpłodny! Facet, który dba o siebie? Na pewno pedał! Każdy człowiek ma inne poczucie piękna i estetyki. Osobiście uwielbiam kolorowych i zwariowanych ludzi. Hipsterów (ale tych prawdziwych) lubię i czasem nawet im zazdroszczę. Nie dość, że sprawiają, że miasto nie jest szare, a ludzie jednakowi, to często posiadają genialny gust, dzięki któremu dobierają ubrania z wyczuciem. Mają swój styl i są to poniekąd ludzie renesansu, artyści, interesujący się niszową sztuką oraz jej pochodnymi. Mają u mnie dużego plusa. A co do rurek... Jeśli facet wygląda w nich dobrze, to czemu nie...? Wyjątek stanowią spodnie przylegające do nóg tak mocno, że wyglądają, jak leginsy lub rajstopy.

2. Homoseksualiści do gazu! - całkiem niedawno prowadziłam badania na temat związany z tą orientacją. Około 1/3 naszego społeczeństwa nie chciałaby mieć osoby homoseksualnej w swoim otoczeniu lub próbowałaby ją z tego wyleczyć. Wśród tych 33,3 % znajduje się również wiele osób, którzy nienawidzą "homo" i wszystkiego, co się z tym wiąże. Najchętniej oddaliby "homosiów" do obozów albo wysłali do wojska. O wypędzaniu szatana chyba nie muszę wspominać. Z resztą sami wiecie, co dzieje się na Placu Zbawiciela. Nie wystarczy wypisywać obraźliwych haseł w Internecie. Trzeba jeszcze stać pod Tęczą całe dnie i protestować. Ostatnio przechodziłam tamtędy i widok, który zastałam, wywołał niepohamowany śmiech przemieszany z zażenowaniem. Otóż... Zobaczyłam kilkunastoosobowy protest, składający się prawdopodobnie z przedstawicielek popularnego katolickiego radia. Panie miały ze sobą ogromne transparenty nawołujące do miłości bliźniego i próbowały bronić życia. Nie wiem, jak ma się to do okrzyków "Precz z gejami! Przecz z lesbijkami!"i skazywanie ich na piekło. Te same kobiety, które w komunikacji miejskiej nie mogą ustać na nogach, tłukąc po ramionach torbami siedzących ludzi, tutaj nagle dostają zastrzyk wigoru, mają siłę krzyczeć, stać na mrozie i wymachiwać ciężkimi transparentami. Chyba nie rozumiem ludzi. Wśród młodych wcale nie jest lepiej. Oni też nienawidzą homoseksualistów. A ja Wam powiem tak: wyjdźcie z domu i zaprzyjaźnijcie się z jakimś gejem lub lesbijką. Zobaczycie, że są to tacy sami ludzie, jak Wy. Nie zarazicie się od nich wirusem HIV, a zapewniam Was, że prawdopodobnie będziecie się wspólnie wyśmienicie bawić. Wystarczy chcieć!

3. Sprzedał się! - głównie w odniesieniu do youtuberów i blogerów. Co by nie zrobili, to po przekroczeniu pewnej ilości subskrypcji i lajków na Fejsie, zostaną oskarżeni o sprzedanie się popularnym markom i balowanie za hajs z YouTuba. Ludzi strasznie boli to, że ktoś odnosi sukcesy, ma pieniądze za pracę, którą lubi i świetnie się bawi wykonując ją, a oni nadal tkwią w martwym punkcie. Najłatwiej odnieść się do komercji. Szkoda, że nie zastanowią się, że komercja nie zawsze musi oznaczać chłam i wyciskanie z ludzi pieniędzy. Komercja nie zawsze znaczy "źle". Tym bardziej, że w tym przypadku widzowie lub czytelnicy nie płacą NIC, a mają zapewnioną rozrywkę na (często) bardzo wysokim poziomie. Uważam, że kanał na YouTubie, czy pisanie bloga to ciężka praca i jeśli ktoś robi to naprawdę dobrze, to niech czerpie zyski. Odpowiedzcie sobie sami: czy nawet jeżeli lubicie swoją pracę, to wykonywalibyście ją za darmo? No właśnie.

4. Widziałaś, Halina? Sąsiad kupił nowy samochód! - podglądanie sąsiadów. Niektórzy całe dnie siedzą w oknach i nawet nie próbują schować się za firanką. Nie ma prywatności! Co gorsza, podglądanie wiąże się z zazdrością, bo sąsiad ma, to ja nie mogę być gorszy. Sąsiad kupił Opla - ja kupię BMW. Sąsiad posadził drzewko - ja zrobię oczko wodne w ogrodzie. Sąsiad kupił kosiarkę elektryczną - ja kupię spalinową. I tak dalej... Nie mam pojęcia, skąd bierze się taka zawiść w ludziach. Jestem w stanie zrozumieć, że nikt nie chce być gorszy i odbiegać od pewnych standardów, ale wszystko ma jakieś granice. Co z tego, że będziesz miał coś ładniejszego, droższego, skoro zwyczajnie nie stać Cię na to i musisz wziąć wieloletni kredyt, żeby tylko "sąsiad miał gorsze". Ja wolę kibicować ludziom, pomagać im spełniać marzenia. Pożyczyć sąsiadowi kosiarkę, niech się nie męczy ze swoją. W zamian może zaprosi mnie do swojego pięknego ogrodu. Pomagajmy sobie!

5. Super partia, kurwo! Super partia! - wieczne wykłócanie się o to, która partia jest lepsza i na kogo trzeba głosować. W tej sprawie ludzie nigdy nie dojdą między sobą do konsensusu i każda rozmowa na tematy związane z polityką zakończy się najpewniej wielką kłótnią. O ile na żywo można się jeszcze dogadać wypijając wspólnie butelkę dobrego alkoholu i wyznając sobie później miłość, tak w Internecie o zgodę jest już trudniej, a każde dywagacje zaczynają się zwymyślaniem od debili i kretynów, a kończą na usuwaniu się wzajemnie ze znajomych na Facebooku lub śmiertelną obrazą. Ilu ludzi, tylu ekspertów. Według mnie najgorsi w tym wszystkim są obrońcy Korwina (to moje zdanie, z którym oczywiście możecie się nie zgadzać), którzy nie przyjmują żadnych sensownych argumentów i bronią swojego króla, czy wymaga tego sytuacja, czy nie i już na samo wspomnienie tego imienia dostają drgawek. Najgorzej jest jednak, gdy do dyskusji na temat polityki dojdzie pomiędzy kobietą, a mężczyzną. KAŻDY facet jest przekonany, że na polityce zna się najlepiej i żadna kobieta nie będzie mu mówiła, jak jest. W temacie polityki prawie nie mamy szans z mężczyznami, więc lepiej się w to nie mieszać i omijać temat szerokim łukiem. Osobiście żałuję, że nie ma osób, które potrafiłyby spojrzeć szerzej na to zagadnienie, niż tylko z poziomu własnych przekonań.

6. Ten kraj jest beznadziejny! Wyjeżdżam stąd! - od czasów drugiej wojny światowej problem się pogłębiał, po obaleniu komunizmu było źle, ale teraz można powiedzieć, że jest fatalnie. Z kim nie rozmawiam, ten twierdzi, że nic dobrego nie spotka go w tym kraju i należy "wypierdalać" do Wielkiej Brytanii lub Norwegii lub niewiadomogdzie, byle dalej od Polski. Szkoda, że w dużej mierze jest to pusty slogan, który ktoś usłyszał od kogoś innego, a teraz chodzi i powtarza go bezmyślnie, aż w końcu sam zaczyna w niego wierzyć. Bo niby nie ma pracy i ciężko się żyje. To prawda. Ale co TY konkretnie zrobiłeś, aby to zmienić? Czy masz pomysł na swoje życie? Przecież za granicą też będziesz musiał coś robić, znaleźć jakąś pracę. Ja uważam, że mieszkamy w jednym z najpiękniejszych państw świata. Mamy piękną historię. Mamy ojczyznę, za którą nasi pradziadowie przelali hektolitry krwi. Mamy przepiękną flagę, godło i hymn. Waleczności, hartu ducha, zdrowego jedzenia, zapału do pracy etc. zazdroszczą nam inne narody. Czy nie możemy być z tego po prostu dumni i spróbować obronić to, co pozostało, tylko trzeba iść na łatwiznę i uciekać, bo gdzieś będzie łatwiej? Spójrzmy, jacy piękni ludzie otaczają nas dookoła. Trzeba tylko nauczyć się dostrzegać piękno, a nie wiecznie marudzić. Otwórzcie oczy!

A teraz, po przeczytaniu tego krótkiego kazania, idź i nie narzekaj więcej.

Ciąg dalszy nastąpi...


18 komentarzy:

  1. Jeszcze bym dodał "po co w ogóle próbujesz? I tak Ci się nie uda". Narzekanie na to, że ktoś ci znajomy wreszcie się zdeterminował do działania - klasyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to również można dopisać do listy.
      W sumie to stwierdzenie jest zabawne, bo często można usłyszeć je od ludzi, którzy powtarzają, że trzeba działać i pokazać, co się potrafi, a później, gdy już człowiek coś robi, to właśnie rzucają takim tekstem ;)

      Usuń
  2. Wieczne malkontenctwo to chyba polska cecha narodowa. Czasami i ja przyłapuję się na tym, że narzekam na wszystko i na wszystkich. Ale dzieje się to tylko wtedy, gdy mam wyjątkowo podły nastrój. Dzięki Twojemu blogowi podły nastrój mi już chyba nie grozi - normalnie ubóstwiam Twój cięty język i humor, naprawdę świetnie piszesz. Na pewno będę tu często wpadać :)

    PS. Zgadzam się z opinią na temat fanatyków Korwina :D

    http://mygardenofimagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecznych narzekaczy najchętniej zagoniłabym do obierania cebuli. Mieliby świetną okazję, żeby sobie popłakać z innego powodu, niż wymienione powyżej ;P
      Dziękuję za pochwały i zapraszam w odwiedziny :)

      Usuń
  3. Jej...odkryłam Twój blog, bo Ty odkryłaś mój. I strasznie się cieszę, bo mamy identyczne poglądy!
    Zgadzam się absolutnie ze wszystkim co napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, widzisz... To się nazywa przeznaczenie ;)
      Zapraszam częściej! :)

      Usuń
  4. Narzekactwo to taka nasza narodowa przypadłość. Dopiero od niedawna zaczęło to mnie męczyć. Czemu dopiero teraz? Może miałam szczęście do ludzi pozytywnych? Na mojej drodze stanęło kilka osób, które bez narzekania nie pociągną dłużej jak kilka minut. Każdy temat jest dobry do marudzenia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narzekanie innych należy puszczać mimo uszu, choć wiadomo, że czasem się nie da. A jeśli poznałaś osoby, które narzekają cały czas to może... zmień je na lepszy model...? Chyba, że pokażesz im, że można zobaczyć rzeczywistość w jaśniejszym świetle.

      Usuń
  5. Generalnie się zgadzam, ale jeśli chodzi o ostatnie - ok, masz wiele racji, że często ludzie narzekają, żę jest źle, bo lubią i tyle, ale z drugiej strony czemu miałabym się ograniczać i w międzynarodowej firmie w Polsce zarabiać jako inżynier 3000 zł, skoro mogę wyjechać i będąc na tym samym stanowisku żyć na wysokim poziomie, wybudować dom, wychować i wykształcić dzieci i nie przejmując się niczym? Mam zostać dla idei, bo Polska jest piękna? Walczyć latami o coś, co za granicą mogę mieć od razu, z urzędu? Są Ci, którzy kochają nasz kraj i zostaną, będą walczyć, byle tu być i Ci, którzy nie przywiązują uwagi do miejsca i kraju i czy tu, czy tam, mogą żyć. Oba stanowiska trzeba uszanować. Bo to, że historia naszego kraju jest taka, a nie inna nie obliguje mnie teraz do zostania za wszelką cenę, bo przecież patriotyzm, bo Polska taka ważna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czujesz, że gdzieś będziesz miała lepsze perspektywy rozwoju, to dlaczego masz z tego nie skorzystać. To zupełnie logiczne i ja sama to popieram. Bo też nie usprawiedliwiam patriotyzmem, martyrologią, czy historią tego, co w tym kraju się wyprawia (a raczej tego, co nie jest zapewnione, a powinno, np. miejsca pracy dla rzeszy zdolnych młodych osób). Kiedy ktoś mówi mi, że wyjeżdża, bo za granicą czeka go lepsze życie, to ja tę osobę naprawdę rozumiem. Nie znoszę jedynie, kiedy ludzie narzekają i psioczą na ten kraj, bo podłapali takie zachowanie od innych, nasłuchali się w mediach, zobaczyli, że większość tak mówi, bo modne jest hejtowanie Polski. Jednak, jeśli trafiłaby się tym osobom okazja do wyjazdu, to nagle znalazłoby się milion wymówek, żeby nie pojechać i nie spróbować. Takie gadanie dla samego gadania i zupełne nieprzemyślenie swojego stanowiska.

      Usuń
    2. No tak, z tym się zgadzam. :)

      Usuń
  6. W 100 % się z Tobą zgadzam, ludzie narzekają na wszystko, nie doceniają tego co mają.

    OdpowiedzUsuń
  7. W pewnym sensie narzekasz teraz na narzekających :P

    Ale masz racje, marudzenie to nasza choroba narodowa, tylko jeszcze nie wynaleziono skutecznego lekarstwa.
    Każdemu się może zdarzyć zdenerwować na szefa/polityka/sąsiadkę/brata/prawo. Potrzeba wyrażenia opinii i rozładowania złości jest całkowicie naturalna. Wkurzać zaczynają ludzie, którzy we wszystkim widzą tylko ciemną stronę i totalnie nie potrafią doceniać tego co mają. Pytanie, tylko czy faktycznie tyle spraw im przeszkadza, czy zwyczajnie czerpią jakąś dziwną przyjemność z plucia żółcią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet chciałam napisać w nagłówku, że jest to mój ból dupy o ból dupy innych, ale liczyłam, że może ktoś zrobi to za mnie w komentarzach i... oto jesteś! :)
      Cóż... ludzie mają różne fetysze ;)

      Usuń
  8. Jak to dobrze, że wpadłaś na mojego bloga, bo dzięki temu ja miałam okazję odkryć Twojego. ;) Zdecydowanie podoba mi się Twój styl pisania i będę tu zaglądać częściej.
    A co do Twojego wpisu: Też nie lubię ludzi, którzy narzekają na wszystko i nic nie robią, by poprawić to, co jest dla nich tak okropne. Szczególnie nie rozumiem ludzi, którzy nie tolerują osób homoseksualnych. Każdy z nas jest inny i trzeba to uszanować. Świat byłby nudny, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami. Znam te przypadki, gdy sąsiad zazdrości sąsiadowi. W Niemczech także można spotkać się z takimi sytuacjami, o jakich piszesz. I dokładnie, wszyscy narzekają na nasz kraj, ale nie odważą się zrobić cokolwiek, by było lepiej, ani też np. nie wyjadą do innego kraju. Ja nasz kraj kocham za to wszystko, o czym wspominasz, za historię, piękny język itd., ale wyjechałam, bo nasz kraj nie daje dobrych perspektyw, jeśli chodzi o pracę. Tutaj w Niemczech można o wiele więcej zarobić i żyć na wyższym poziomie, ale na początku także nie jest to takie łatwe i od razu nie będzie się zarabiać kokosów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdziekolwiek człowiek by nie mieszkał, najpierw musi być ciężko, żeby później było lżej. :)

      Usuń