22 grudnia 2014

Daj żebrakowi na wódkę


Opowiem Ci za chwilę trzy krótkie historie, które dzieją się wokół nas każdego dnia, ale często tego nie zauważamy. Proszę, przeczytaj od początku do końca.

Subiektywny punkt widzenia

Trzy dni do Świąt - telewizja zaczyna informować o zorganizowanych formach pomocy dla ubogich i bezdomnych. Zadbany prezenter siedzi za biurkiem i dumnie pręży pierś w garniturze za tysiąc złotych. Nieobiektywnie wychwala jedną z fundacji. Czysty profesjonalizm. Zapowiedź dobiega końca, a na ekranie telewizora możemy zobaczyć przeplatające się ze sobą pocięte kadry z miejsca, w którym odbywa się rozdawanie zebranej wcześniej żywności. Widzimy ubogich, przemarzniętych ludzi ustawionych w długiej kolejce do ciężarówki, z której panie o wielkim sercu i ogromnej chęci niesienia pomocy wydają paczki. Brudni, przygarbieni, kulejący, chorzy podchodzą kolejno i odbierają prawdopodobnie jedyny prezent, który dostaną na Święta. Kilogram ryżu, kilogram cukru, paczkę makaronu, słoik dżemu. Tylko tyle i aż tyle. Niektórzy dziękują ocierając ukradkiem łzy, reszta zabiera paczkę i odchodzi bez słowa. Niewdzięczni! Spiker, wysłany na miejsce wydarzenia, relacjonuje całą akcję na żywo. Ustawia się przed kamerą, upewniając się uprzednio, czy ludzie, którzy przyszli po pomoc, na pewno tworzą dla niego odpowiednie tło. Tło dla jego sławy. Tło zapewniające wysoką oglądalność stacji, dla której pracuje. Na trzecim planie miga rozświetlona miejska choinka podkreślająca podniosłość sytuacji i wyjątkowość nadchodzących dni. Jesteśmy dobrą telewizją, bo propagujemy pomoc słabszym i biedniejszym - wybrzmiewa przekaz podprogowy. Jesteśmy dobrzy i możemy spać z czystym sumieniem, bo wsparliśmy potrzebujących - myślą widzowie i zmieniają kanał.

Druga strona medalu

Inna, bardziej obiektywna telewizja, tworząca ten pięknie brzmiący oksymoron, również informuje swoich widzów o potrzebie pomagania ubogim. Dziennikarz zabiera ekipę i jadą wspólnie służbowym samochodem zrobić wywiad z bezdomnymi. Docierają do opuszczonych budynków, squat'ów, tuneli ciepłowniczych. Do miejsc, które na okres zimy stały się domem i noclegownią dla dziesiątek ludzi. Żeby było bardziej swojsko, przeprowadzają również wywiady z bezdomnymi mieszkającymi na dworcu PKP i pod mostem. Tym razem operator kamery nagrywa akcję "z ręki", idąc krok w krok za dziennikarzem. Podchodzą do zaniedbanego, brudnego człowieka w poprzecieranym ubraniu. Dziennikarz zasypuje go pytaniami. Operator robi odpowiednie zbliżenia na zniszczoną twarz mężczyzny. Okazuje się, że był on jedną z wielu osób stojących w kolejce po świąteczną paczkę z żywnością. Był jedną z tych osób, które nie powiedziały "dziękuję", nie okazały wdzięczności ludziom, którzy przecież chcieli mu pomóc. Na pytanie, czy cieszy się z paczki, którą dostał, odpowiada krótko, ale szczerze: "Panie, dostałem paczkę ryżu i słoik dżemu. Na całe Święta. Co ja mam z tym zrobić? Mieszkam pod mostem, nie mam jak ugotować tego ryżu. Nie mam w czym. Już lepiej, żeby dawali ciepłe obiady, zrobione z jedzenia, które rozdają. Przynajmniej raz bym się najadł."

Krótka opowieść wigilijna

Jest 24 grudnia. Śnieg skrzypi pod nogami przechodniów, a mróz, malujący zziębnięte buzie, zwiastuje białe Święta. Matki kończą smażyć ostatnie porcje racuchów. Babcie odgrzewają barszcz i po raz kolejny sprawdzają, czy uszka są wystarczająco słone. Dzieci nakrywają do stołu, kładąc widelce po złej stronie talerza. Dziadkowie chowają ukradkiem prezenty pod choinką, a ojcowie wyłączają telewizory i stawiają dodatkowe nakrycia dla niespodziewanego gościa. Z całodziennego chaosu powoli wyłania się porządek. Wielopokoleniowe rodziny za chwilę złożą sobie życzenia, połamią się opłatkiem i usiądą przy jednym stole do wspólnej kolacji. 

Jest 24 grudnia. W czteropiętrowej kamienicy, zza zamkniętych drzwi mieszkań, po klatce schodowej niosą się echem dźwięki rozmów, śmiech dzieci oraz wesołe melodie kolęd. Zapachy idealnie doprawionych dań przenikają się wzajemnie, tworząc symfonię niemal nieznośną dla zmysłów. Po schodach, przytrzymując się drżącą ręką balustrady, wchodzi powoli wychudzony człowiek w przybrudzonym ubraniu. Twarz ma czerwoną, dłonie zgrabiałe, trzęsie się z zimna. To bezdomny. Wszedł do kamienicy zanim drzwi wejściowe zdążyły zamknąć się za rozgadaną parą. Zajęci sobą nie zauważyli człowieka proszącego o kilka groszy na bułkę. Było jeszcze dość wcześnie. Zdążyłby przed zamknięciem sklepu. Trudno. Teraz będzie mógł przynajmniej zaszyć się w kącie na najwyższym piętrze i przeczekać mroźną noc. 

Jest 24 grudnia. Bezdomny wspina się powoli po schodach. Odgłos jego kroków miesza się z donośnym burczeniem w brzuchu. Przez cały dzień nie miał nic w ustach. Jest Wigilia - czas dobroci i dzielenia się. Mężczyzna, czując unoszące się w powietrzu zapachy, postanawia zapukać do jednego z mieszkań i poprosić o kromkę chleba. Wyraźnie słyszy rozmowy domowników, jednak nikt nie otwiera. Puka ponownie, lecz nadal bez skutku. Odchodzi i próbuje znaleźć pomoc u innych mieszkańców. Sytuacja powtarza się. Ludzie nie mają zamiaru mu otworzyć. Usłyszał, jak w kilku mieszkaniach ktoś podszedł do drzwi i, prawdopodobnie widząc go przez oko judasza, postanowił udawać, że nie słyszy pukania. W końcu to tylko jakiś żebrak. 

Jest 24 grudnia. Bezdomny wchodzi po schodach coraz wyżej. Im więcej pokonanych pięter, tym mniejsza nadzieja na jakikolwiek posiłek. Pierwsze... Drugie... Trzecie... Pociesza się perspektywą nocy spędzonej w cieple. Puka do następnych drzwi. Po chwili otwiera rozgniewany mężczyzna i ze słowami: "Jak ci nie wstyd nachodzić porządnych ludzi w Wigilię! Kto cię tu w ogóle wpuścił?!", wypędza żebraka z kamienicy na mróz.

Jest 24 grudnia. Godzina do Pasterki. Rodziny kończą wspólną kolację i sprzątają ze stołów. Znikają niedokończone dania, znikają zużyte serwetki, znika brudna zastawa, znika talerz dla niespodziewanego gościa. Wyczekiwany gość nie przyszedł.

Kończy się 24 grudnia. Wielopokoleniowe rodziny wychodzą z zamkniętych mieszkań. Idą do pobliskiego kościoła na Pasterkę. Nie zauważają człowieka śpiącego na mrozie obok śmietnika. 

Jest 25 grudnia. Pod kamienicę podjeżdża karetka i zabiera ciało kolejnego statystycznego bezdomnego, który zamarzł tej zimy. Wszyscy mieszkańcy kamienicy zauważają, że coś się stało i wyglądają przez okna. Zauważają. Tym razem.

Podsumowanie

Wiesz, z jakich powodów opowiedziałam Ci te trzy krótkie historie? Bo chciałabym, CZŁOWIEKU, żebyś nie był obojętny na los osób potrzebujących pomocy. Nigdy! Nie tylko w okresie Świąt. Chciałabym również, abyś udzielał tej pomocy z głową.  Bo co z tego, że dasz komuś ryż, skoro nie będzie mógł go przyrządzić? Pamiętaj, że pomocy potrzebują nie tylko bezdomni i żebracy, ale także ludzie których spotykasz na co dzień. Zrób na Święta dobry uczynek, bo karma wraca. 

A co do żebraków... Jeśli ktoś poprosi Cię o parę groszy, nawet gdybyś podejrzewał, że przeznaczy te pieniądze na alkohol, daj mu je. Czasem to jedyna szansa dla tego człowieka, żeby przetrwać tych kilka świątecznych dni. Może chce zabić smutek, który w okresie Świąt wzmaga się jeszcze bardziej? A może naprawdę wyda te pieniądze na chleb...? Wiesz, że wiele osób woli powiedzieć, że potrzebuje kilka złotych na alkohol, bo ludzie dają wtedy częściej i więcej, niż gdyby prosili o pieniądze na jedzenie? 


Pozostawiam Cię z własnymi przemyśleniami, którymi, jeśli zechcesz, możesz podzielić się ze mną w komentarzach poniżej lub na Facebooku. Mam nadzieję, że udostępnisz ten ważny wpis swoim znajomym. Warto, żeby ludzie przemyśleli kilka spraw.

7 komentarzy:

  1. Daje do myślenia, taka Polska właśnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Polska ideologia. Podobno w Polsce sami katolicy.... Podobno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój, Katolików w Polsce, jak i na świecie jest może ze 20 %. Nie wliczam w to osób nazywającymi się katolikami tylko z tego powodu, że przyjęli podstawowe sakramenty.

      Usuń
  3. Świat byłby lepszy, gdyby ludzie byli bardziej empatyczni i widzieli coś jeszcze poza swoim nosem, ale niestety tak nie jest. Każdego dnia odwraca się wzrok od zła, które się dzieje, chociażby dzieciom, ludziom starszym, ubogim, bezdomnym i zwierzętom. Wygodnie jest udawać, że jest ok, żyć każdym dniem robiąc dobrze sobie, ukierunkowanym na własne JA, w pogoni za pieniądzem. Ludzi, którzy naprawdę są bardzo wrażliwi i empatyczni jest bardzo mało, by przebić się przez ten mur. Krzyczymy, widzimy, robimy coś nie tylko przed świętami, ale każdego dnia-jesteśmy krytykowani, niezrozumiali, lekceważeni...ale wiemy, że im będzie nas więcej tym więcej zmienimy, dlatego musimy więcej o tym pisać, więcej mówić, więcej krzyczeć, by świadomość innych była większa by ludzie zaczęli reagować bo To jest bardzo ważne i istotne i może uratować życie!

    OdpowiedzUsuń