23 stycznia 2015

10 oryginalnych sposobów na pozbycie się nachalnego telemarketera


Nie okłamujmy się. Nikt nie lubi, kiedy kilkanaście razy dziennie wydzwania do nas jakiś nieznany numer. Do tego w najmniej odpowiednim momencie. Na szczęście jest na to kilka sposobów.

Nachalni telemarketerzy, zwani również "konsultantami telefonicznymi do spraw sprzedaży" (żeby było mniej wstyd wpisać sobie to do CV jako jedyne doświadczenie zawodowe), nie mają żadnych skrupułów. Będą dzwonili do skutku. Spróbują wziąć Cię pod włos i zrobić z Ciebie idiotę. Przecież to takie oczywiste, że skoro nie odbierasz, kiedy na wyświetlaczu pojawia się nieznany numer, to na pewno odbierzesz, kiedy zadzwonią z zastrzeżonego. Mistrzowie kamuflażu.

Czasem zdarza się jednak, że trafią na dość inteligentną jednostkę, która domyśli się, że pod zastrzeżonym ukrywa się telemarketer. Wtedy zdesperowani stosują jeszcze jeden trick. Ostatnią deskę ratunku. Kiedy wszystkie sposoby zawiodły, kolejne dziesięć połączeń otrzymasz z dziesięciu różnych numerów. Szczerze współczuję, jeśli akurat w tym samym momencie szukasz pracy i właśnie rozesłałeś CV do kilkudziesięciu różnych firm. Mam nadzieję, że w porę zorientujesz się, że numer pojawiający się na wyświetlaczu ma zbyt wiele szóstek, dziewiątek albo zer, aby mógł dzwonić do Ciebie zwykły śmiertelnik. A jeśli gdzieś w środku pojawi się liczba 666, to wiedz, że coś się dzieje.

Wydawać by się mogło, że najlepszym wyjściem z sytuacji jest po prostu nie odbierać i tym samym obciąć premię natrętom. Też tak myślałam, ale po dwudziestym połączeniu w ciągu dnia, nawet jeśli telefon był wyciszony, miałam zwyczajnie dość i dla świętego spokoju odbierałam, rzucając na powitanie zjadliwe „halo" albo "słucham”. Chyba nie muszę tłumaczyć, co następowało później. Eminem polskiego telemarketingu  bombardował mnie monologiem  wypowiadanym z prędkością tysiąca słów na minutę. Zwykłe „nie, dziękuję” nie wystarczało, ewentualnie kończyło się błaganiem zdesperowanego sprzedawcy, żeby mógł powiedzieć swój tekst w całości, bo za to mu płacą. Raz się zlitowałam i to był mój błąd. Od tej pory próbowałam sobie poradzić na kilka innych sposobów.

Na katola
Kiedy widzisz, że dzwoni podejrzany numer odbierz witając się słowami „Jezus Cię kocha”. Następnie zapytaj, czy wierzy w Boga , jak często chodzi do Kocioła, jak często się modli i jak wysokie datki wpłaca na konto Radia Maryja. Na koniec możesz zaproponować wspólną modlitwę i zacząć odmawiać ją bez dzwoniącego.

Na polityka
Udawaj znanego polityka. Może to być nawet Janusz Korwin – Mikke. Zaznacz, że zmasakrowałeś już większość lewaków w Europarlamencie. Wypuściłeś wszystkie swoje kuce ze stadniny. Kobiety i dzieci nadal siedzą zamknięte w domu. Na koniec każ głosować na swoją partię, bo jak nie, to zrobisz mu z dupy monarchię.

Na sekstelefon
Możesz poudawać, że dzwoniący połączył się z czerwonym numerem. Zacznij sapać, wzdychać, jęczeć. Nazwij telemarketera „niedobrym kiciusiem” i pogroź, że jeśli będzie niegrzeczny to dostanie klapsa. Fajna zabawa, ale jeśli zadzwoni do Ciebie facet, a Ty jesteś kobietą, to istnieje prawdopodobieństwo, że rozmowa z Tobą może mu się spodobać i zacznie oddzwaniać. Tym razem ze swojego prywatnego numeru.

Na dealera
Udawaj dealera, który nie otrzymał przesyłki. Zacznij ostro od słów „Gdzie jest, kurwa, mój towar? Gdzie moje 20 kg kokainy? Nie udawaj, że to nie Ty. Przecież poznaję ten numer. Znajdę Cię i oddasz mi co do grama!” Zacznij grozić i sypać przekleństwami. Chyba, że trafisz na jakiegoś miękkiego konfidenta, który zaraz po rozłączeniu się z Tobą, zadzwoni na policję w obawie o swój tyłek.

Na aferę
- Informuję Pana, że ta rozmowa będzie nagrywana.
- Czy dzwoni Pan z restauracji Sowa&Przyjaciele?

Na trupa
- Czy rozmawiam z Panem Gąbką?
- Niestety nie żyje. Właśnie jestem na jego pogrzebie i nie mogę za bardzo rozmawiać.
Tutaj zazwyczaj  osoba zmiesza się, dziękuje i odkłada słuchawkę. Musisz jednak uważać, żeby nie okazało się, że zadzwonił do Ciebie operator Twojej sieci. Wtedy będziesz musiał udzielić wyjaśnień, aby nie skasowali Ci numeru.

Na poetę
Obok książki telefonicznej koniecznie powinieneś położyć tomik poezji. Kiedy widzisz, że dzwoni podejrzany numer złap za wiersze, ewentualnie znajdź jakiś zbiór w Internecie i nie zważając na to, co mówi dzwoniący, zacznij czytać, jak najbardziej wczuwając się w interpretację utworów.

Na prokuratora
- Tu prokurator Tarkowski, o co chodzi?
Po dwóch sekundach usłyszysz tylko: biiip, biiip…

Na kotłownię
- Kotłownia, słucham.

Na głuchego
Ciągle powtarzaj „CO!?” i udawaj, że nie słyszysz. Mamrocz coś pod nosem i co kilka sekund proś o głośniejsze powtórzenie tego, co telemarketer powiedział przed chwilą. Sprowokuj go, żeby prawie krzyczał do słuchawki. Na koniec powiedz, że nic nie usłyszałeś, bo nie założyłeś aparatu


Szczerze mówiąc możesz wymyślić cokolwiek i wcielić się w kogokolwiek. Oni i tak nie przestaną dzwonić. Ale przynajmniej dzień staje się piękniejszy.

33 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja też. Przy kotłowni i "niedobrym kiciusiu" ;D

      Usuń
    2. Teraz do szmaty i wycierać! ;)

      Usuń
    3. jest jeszcze jeden tekst:
      prosektorium, słucham?


      :D

      Usuń
  2. Fajne pomysły! Ja powiedziałam "przepraszam, pomyłka" i rozłączyłam się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tata też ma dobry sposób-odbiera i nic nie mówi, naciąga dzwoniącego :)

      Usuń
  3. Dawno się tak nie uśmiałam! Bomba, chyba zastosuję któryś ze sposobów następnym razem! :D
    Olga

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiałam się! Kiedyś zadzwoniła do mnie Pani chcąca mi wcisnąć maszynkę do golenia. Nie pamiętam dokładnie rozmowy, ale na początku jej powiedziałam (oczywiście specjalnie, żeby nie było :P), że się nie depiluję. Ona na chwilę szok, ale po chwili, że może w prezencie dla męża lub kogoś innego. To ja do niej, że niestety nikt z mojej rodziny się nie depiluje, chcemy być bliżej natury, utożsamiamy się z dawnymi plemionami, itd, ble, ble. Szybko się Pani rozłączyła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany :D
      do mnie też kiedyś z maszynką dzwonili ale na taki tekst nie wpadłam :D KUPUJĘ!

      Usuń
    2. Sprawdzę przy najbliższej okazji, jak działa ;)

      Usuń
  5. Ja mam metodę podobną do ostatniej wymienionej. Nie dyskutuję, nie odmawiam, pozwalam marketerowi się wypowiedzieć (w tym czasie włączam telefon na tryb głośnomówiący i zajmuję się swoimi sprawami), a gdy już skończy monolog sakramentalnym: "zgodzi się pan zatem, że to jest bardzo atrakcyjna oferta?" proszę, by jeszcze ją powtórzył, bo kiepsko usłyszałem. Skutkuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boskie :D Większość metod jest naprawdę fajna i możliwa do zastosowania.
      Jednak póki dzwonią do mnie z jednego numeru, nie porozmawiam sobie, bo go zablokowałam. Także zadzwonił do mnie 2, nie 20 razy.
      Szanuję ludzi pracujących po drugiej stronie słuchawki, ale swój czas cenię bardziej.

      Usuń
    2. Zobacz tylko ile tracisz! :)

      Usuń
  6. Rewelacja!
    Najbardziej podoba mi się sposób na "Na trupa" i ten na poetę też niezły. Zastosuję przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja, gdy nie znam numeru zglaszam sie zawsze "krematorium, slucham" I jeszcze cos odemnie w razie gdy ktos podchodzi na ulicy i chce wcisnac do reki jakas reklamowa ulotke...nalezy popatrzec sie tajemniczo, zblizyc sie do twarzy osobnika z ulotkami w reku i cicho zapytac udajac ogromne zdziwienie...to ty mnie widzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK :D Tak zrobię przy następnej okazji :) Choć do tej pory dziękowałam mówiąc, że tej ulotki jeszcze nie wyrzucałam ;P

      Usuń
    2. Ostatni Mamut, rządzisz! :D popłakałam się ze śmiechu :D

      Usuń
  8. Bylam telemarketerka I to nie jest tak, ze to mysmy wybierali numer. Robila to za nas maszyna I zdarzalo sie tak, ze po nacisnieciu przycisku "odmowa rozmowy" kolega lub kolezanka na sali dostawali po chwili ten sam numer. To wpadalo z automatu, a mysmy musieli radzic sobie w takich sytuacjach. I fajnie, tylko pozniej opierdziel od szefa byl, rozmowy byly odsluchiwane. Nie wytrzymalam tam dlugo wlasnie miedzy innymi przez takie teksty. I zabawne to jest, ale jak sie zna realia tej pracy od drugiej strony, to juz nie jest tak smiesznie.
    Mimo wszystko pomysly na umilenie sobie dnia sa zabawne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze są dwie strony medalu. Wolę tę zabawniejszą ;)

      Usuń
  9. Następnym razem wypróbuje, któryś z tych sposobów, ostatnio cały czas do mnie wydzwaniają...

    OdpowiedzUsuń
  10. Polecam obejrzeć filmik pt.: "telespam" od Buraczka (nie wiem czy prowadzi jeszcze kanał), ale to jak rozprawił się z telespamerem było po prostu mistrzowskie. Doprowadził chłopaka do tego, że ten podjął się zmienić sobie pracę. Dodałbym link, ale jestem za leniwy, żeby szukać haha

    Jednak na pewno po wpisaniu "telespam buraczek" znajdziesz odpowiednią pozycję.

    Koza z http://www.niewiernykoza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałam. Nagranie słabe, bo udawane.
      Następnym razem komentuj bez podawania linków do bloga.

      Usuń
  11. Genialny tekst! Mięśnie twarzy bolę ze śmiechu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rewelacja, aż mam ochotę parę wypróbować. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Uśmiałam się jak nie wiem :) Wypróbuję bo często do mnie dzwonią, zawsze wymyślam coś oryginalnego żeby było śmiesznie i raz zdarzyło mi się że telemarketer wybuchnął śmiechem....przecież to też ludzie :)

    OdpowiedzUsuń