30 stycznia 2015

5 prostych sposobów, by zredukować złość i stres


Ziemia obraca się za szybko. Szef jest bucem. Nauczyciel niesłusznie wstawił Ci pałę do dziennika. Jakiś moher znowu szturcha Cię swoimi siatami w tramwaju. Ludzie oddychają zbyt głośno. Oglądając film słyszysz, jak osoba obok przeżuwa jedzenie. Czujesz narastającą złość, a cały świat sprzysiągł się przeciw Tobie. Co robić?!


1. Rzucaj naczyniami
Nic tak nie odstresuje, jak rzucenie sobie z całej siły talerzem, miską, kubkiem, czymkolwiek innym łatwo tłukącym o podłogę. W ludzi rzucać nie radzę, bo będziesz musiał sprzątnąć z podłogi nie tylko potłuczone resztki, ale także trupa. A przecież nie masz ochoty na machanie łopatą i rozkopywanie ogródka.

2. Połam ołówek
Nie zawsze masz pod ręką talerz. A nawet jeśli znajdzie się jeden, to w miejscu publicznym raczej nie wykorzystasz pierwszego sposobu. Chyba, że jesteś socjopatą i lubisz być unikanym przez ludzi. Z pomocą przychodzi Ci ołówek, który zawsze znajduje się pod ręką. Tę metodę polecają wszyscy psycholodzy, a jak wiadomo, to właśnie oni mają największe problemy ze sobą stresem. Zasada jest jedna: lepiej zniszczyć ołówek niż kumulować w sobie złość i niszczyć zdrowie.

3. Zjedz coś, co lubisz
Przestań wmawiać sobie, że cyjanek jest Twoją ulubioną potrawą. Zawsze miej w pobliżu czekoladę, ciastka, inne ulubione przekąski. Zjesz kawałek, wyprodukujesz endorfiny, poczujesz się lepiej, stres i złość znikną. Istnieje nawet naukowa teoria, że grubsi ludzie są szczęśliwsi i sympatyczniejsi. Coś w tym musi być.

4. Plotkuj
Jeśli czujesz, że musisz wypluć z siebie jad i złość, wygadaj się komuś. Opowiedz znajomemu o niesprawiedliwym nauczycielu, głupim szefie, starych ludziach zajmujących już o świcie wszystkie miejsca w autobusie. Poczujesz natychmiastową ulgę, a nawet satysfakcję, że ktoś podziela Twoje zdanie. Pamiętaj tylko, żeby nie dzwonić do osób szczerych, które mogłyby Ci uświadomić, że to jednak Ty nawaliłeś.

5. Miej wyjebane
Im mniej się przejmujesz, tym więcej rzeczy Ci się udaje. Poziom szczęścia wzrasta, a stres i złość to pojęcia prawie niezdefiniowane w Twoim słowniku. Zastosuj się do zasady „miej wyjebane, a będzie Ci dane” i delektuj się spokojnym, szczęśliwym życiem.

10 komentarzy:

  1. Tak popieram zasadę nr 5 „miej wyjebane, a będzie Ci dane” !!!
    Dodała bym jeszcze ZAJARAJ śmierdzącego peta i wydrzyj ryja to pomaga mi zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzycząc na kogoś rozpoczynasz łańcuszek negatywnych emocji, a wtedy wytłuc trzeba już nie jeden talerz, ale cały serwis ;)
      Albo wypalić wagon papierosów.

      Usuń
  2. Rany, jak przypomnę sobie, jaką porywczą osobą byłam... Teraz niewiele jest rzeczy, którymi naprawdę, ale tak NAPRAWDĘ przejmuję. To chyba magia dorastania ;) Rzucanie talerzami daje chwilowy efekt, ale opcja 5 sprawdza się znakomicie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I człowiek od razu jest szczęśliwszy. A ile dodatkowego wolnego czasu zyskuje :)

      Usuń
    2. Rada numer 5 podoba mi się szczególnie

      Usuń
    3. Wiedziałam, że komu, jak komu, ale Tobie przypadnie do gustu ;)

      Usuń
  3. O matko, to jest straszne, ale jak się tak poważnie mocno wkurzę (rzadko mi się zdarza, ale jednak zdarza) to serio rzucam tym co mam pod ręką. Chociaż talerzem mi się jeszcze nie zdarzyło (może nie wkurzam się w kuchni :D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A np. w salonie rzucasz telewizorem? ;)

      Usuń