13 stycznia 2015

Czy początkujący bloger powinien udzielać rad dotyczących blogowania?


To pytanie zalęgło się w mojej głowie jakiś czas temu, kiedy zrobiłam sobie małą wycieczkę po blogosferze. Nie powiem… Byłam w niemałym szoku.

Nie dlatego, że trafiałam na brzydkie blogi. Nie dlatego, że treści wielu były napisanie fatalnie. Nie dlatego, że z niektórych głupota wylewała się wiadrami. Do tego przywykłam. Nie robi to na mnie większego wrażenia. Poza tym większość blogów pisanych było przez nastolatki, więc tłumaczę sobie, że może jeszcze uda im się wyjść na ludzi. Zaskoczyła mnie jedna rzecz. Wielu malutkich, dopiero początkujących blogerów, udziela rad jeszcze mniejszym. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie radzili: jak blogować, żeby się wybić; co robić, żeby osiągnąć sukces; z kim trzymać, żeby zarabiać gruby hajs. Dostrzegacie ten sam poziom absurdu co ja? Zadałam sobie wtedy jedno subtelne pytanie: skąd do cholery oni to wszystko wiedzą, mając zaledwie jeden wpis na blogu? A ten jeden tekst to właśnie porady „jak blogować”. Wpisów brak, czytelników brak, styl pisania dopiero się kształtuje, 16 lat, ale już jest ekspertem. Profesor Miodek HTML’a. Moja babcia powiedziałaby: „taka mądra teraz ta młodzież”, a Kominek ze wstydu spaliłby swoje książki. Wszystkie. W kominku.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Za początkującego blogera uważam  osobę, która prowadzi blog krócej niż pół roku (choć zastanawiam się, czy taki zakres czasowy i tak nie jest zbyt mały), ma od kilku do ok. 1000 czytelników miesięcznie, do 500 osób na fanpage’u, jest to jej pierwszy blog i nie odniosła sukcesu prowadząc innego. Duże uogólnienie, ale każdego przypadku z osobna rozpatrywać nie będę. Oczywiście te zasady nie tyczą się „blogerów” bawiących się klockami firmy „kom za kom”, „obs za obs”, czy reklama za waciki. Oni są początkujący niezależnie od liczb.

Raczkujące szkraby blogosfery leżą jeszcze w powijakach, nie potrafią dobrze mówić, a już próbują ustawiać sobie otoczenie pod swoje dyktando. Generalnie nic do nich nie mam. Niech sobie piszą, skoro ktoś jednak zdecydował się zapłacić za głupotę. Pewnie barter, ale jak już pisałam – nic do nich nie mam. Przeszkadza mi tylko to, że ktoś kto nie ma pojęcia o blogowaniu, udziela na ten temat rad innym. Niesprawdzonych rad. Nieprzemyślanych. Chcecie przykładu? Proszę! Jak można radzić polskiemu początkującemu  blogerowi, żeby rejestrował się w zagranicznych witrynach zrzeszających blogi, to wtedy zdobędzie czytelników. Serio? W witrynie tysiące blogów z całego świata, a taki polaczek – cebulaczek niekiedy nawet jednego słowa po angielsku nie napisze, zdjęć nie opublikuje, słodkiego psa czy kota też nie ma, żeby ludzie mogli poślinić się nad nim z zachwytu. To co mu po takim serwisie? Kto go tam znajdzie? Pojedyncze blogi dadzą radę. Bzdur na blogach znalazłam wiele. Zresztą, sami zróbcie sobie taki wirtualny spacer i popatrzcie na te kwiatki sadzone przez świeżaków.

Dobra. Przejdźmy do bardziej merytorycznej treści, bo za chwilę ktoś się zapłacze. Oto dlaczego mali początkujący blogerzy powinni uważać z radami lub w ogóle ich nie udzielać.

Początkujący bloger nie ma doświadczenia
Posiadanie bloga od kilku dni, tygodni, a nawet miesięcy nie czyni człowieka blogerem, a tym samym jest to zbyt krótki okres, żeby mówić o jakimkolwiek doświadczeniu w blogowaniu. Taka osoba nie napisała jeszcze zbyt wielu tekstów, a nawet jeśli, to niekoniecznie ilość współgra z jakością. Przez pierwsze tygodnie poziom wpisów będzie mocno zróżnicowany, bo bloger najzwyczajniej w świecie eksperymentuje. Metodą prób i błędów odkrywa, jakie treści pisze mu się lepiej, a jakie gorzej. Sprawdza, co przyciąga czytelników. A że tych dopiero zdobywa, to takie eksperymenty muszą potrwać trochę czasu. Poza pisaniem jest jeszcze druga strona medalu – techniczna. Szablony, grafika, ustawienia bloga itp. Żeby komuś doradzać, sam najpierw powinien się czegoś nauczyć i pokazać swoją wiedzę na własnym blogowym poletku, czyli mówiąc prościej – powinien móc pochwalić się odjazdowym szablonem, grafiką, whatever.

Początkujący bloger dopiero szuka swojego miejsca w blogosferze
Więc logiczne jest, że nie potrafi podpowiedzieć komuś, jak się w niej odnaleźć. Najpierw sam musi ustabilizować swoją pozycję, zdobyć czytelników, wiedzieć o czym chce pisać i do kogo mają być skierowane treści. Kiedy już ustabilizuje swojego bloga i widoczny będzie jego rozwój, wtedy może doradzić komuś innemu.

Początkujący bloger sam jeszcze niewiele osiągnął
Taka osoba nie zna jeszcze wszystkich tajników skutecznego, efektywnego blogowania. Tym bardziej, jeśli ma ono w przyszłości przynosić zyski. Nawet jeśli naczytał się specjalistycznych książek i artykułów. Na razie buduje wokół siebie społeczność, gromadzi czytelników, ale są to dopiero początki. Nie ma na swoim koncie żadnych dużych osiągnięć, a tym samym nie do końca wie, co radzić innym. Nie zarabia na blogu, nie współpracuje z firmami. Rady takiego blogera będą opierały się zapewne na przypuszczeniach i domysłach, ale nie dostaniecie od niego sprawdzonego sposobu na sukces. W takim przypadku pytałabym raczej o wskazówki osoby z długim stażem w blogosferze.

Rady początkującego blogera nie są sprawdzone "na własnej skórze"
Tak jak napisałam wyżej. Ma za mały zasięg, za mało czytelników, a więc i zbyt mało możliwości, żeby mówić o odnoszeniu sukcesów w blogowaniu. To co radzi, to najczęściej jego domysły lub porady wyjęte z książek lub znalezione w sieci. Sam potrzebuje czasu, żeby sprawdzić, czy lifehacki, które zakodował sobie w głowie, jako najważniejsze przykazania blogera, sprawdzają się w rzeczywistości, czy to tylko wymyślone brednie. Większość początkujących blogerów , nawet jeśli powiedziałoby im się, co dokładnie mają zrobić, żeby się wybić, nie udźwignęłaby tego ciężaru. Tacy odpadają w przedbiegach, albo kończą falstartem. Na pewno chcesz, żeby ktoś taki udzielał Ci rad?

Sieć cały czas się zmienia
Początkujący bloger nie zapoznał się jeszcze z wszystkimi mechanizmami i zasadami panującymi w blogosferze. Poza tym, sieć cały czas się zmienia. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą. Nie wiadomo, czy pewnego dnia ten mały blog po prostu nie zniknie, bo autor liczył na szybki sukces. Trzeba obserwować zmiany zachodzące w sieci, trendy, chwilowe zajawki. Trzeba być ciągle up-to-date. A co może doradzić bloger, który dopiero zanurzył w tym wszystkim zaledwie stopy? Niewiele.


Wspominałam na początku o wyjątkach. Wszystko zależy od tego, jakich porad udzielają początkujący blogerzy. Uważam, że jak najbardziej powinni sobie pomagać i wspierać się wzajemnie, ale niech nie udzielają rad w sprawach, w których są zieloni, jak wiosenny szczypior.  Potrafisz pisać i jesteś dobrym korektorem? Spoko – powstawiaj komuś brakujące przecinki. Znasz się na tworzeniu szablonów ? OK – udziel rady, albo zaprojektuj go dla kogoś od nowa. Ale na wszystkie koty świata! Nie bierz się za coś, o czym nie masz pojęcia. Nie ciągnij za sobą innych na dno. Jeśli ktoś Cię pyta o radę, a Ty najzwyczajniej w świecie nie znasz odpowiedzi, nie kombinuj, tylko powiedz, że nie potrafisz pomóc w rozwiązaniu problemu. Dziękuję! Kurtyna! 

28 komentarzy:

  1. No cóż, uśmiechnęłam się czytając Twój wpis :) masz rację, sporo znaleźć można "mądrych". Jajko mądrzejsze od kury, można by rzec ;)
    Bloguję od ponad dwóch lat, regularnie, ze sporą (jak dla mnie) liczbą stałych czytelników. Nie udzielam jednak rad, nie wymądrzam się. W ogóle mam alergię na wszystkowiedzących, wiec dlaczego miałabym innym doradzać?
    Moim zdaniem w dzisiejszych czasach wielu ludziom brak życiowej pokory, uważają się zawsze i wszędzie za mądrzejszych. Niewiele przeżyli, niewiele zobaczyli, ale pojęcie o tym mają na poziomie mega super ekstra eksperckim ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Oczywiście te zasady nie tyczą się „blogerów” bawiących się klockami firmy „kom za kom”, „obs za obs”, czy reklama za waciki. Oni są początkujący niezależnie od liczb"

    Zajebiście trafnie podsumowane

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się styl, jakim piszesz- lekki, dowcipny, z polotem. Aż chciałoby się jak najwięcej czytać tak napisanych blogów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nie chce kom za kom, ja chce obs za obs bo sie porycze!!!

      Usuń
    2. Dobra, jeszcze zobaczymy kto bedzie mial ladniejsze lakiery do paznokci od sponsorow! Wtedy sama przyjdziesz!!

      Usuń
    3. Zgarnę wszystkie. Dają temu, kto ma dłuższe i ładniejsze paznokcie.

      Usuń
    4. no to lakiery ja dostanę :)

      Usuń
    5. A won wy hieny öd lakierow, one moje!

      Usuń
  5. moim zdaniem żaden blogger nie powinien udzielać rad, każdy bloguje po swojemu, a jak ktoś szuka porad "jak blogowac" to brakuje mu pomysłu, oryginalności.
    ciekawy blog, idę poskakać po postach :)
    dziękuję za odwiedziny, autostopowa piątka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wpis świetny, sama niedawno spacerowałam po blogach i faktycznie czasami zakrawa to na jakąś paranoje z tymi poradami jak zostać sławnym i bogatym blogerem. Ale spoko ja do was taki wpis wystosuje jak sama sławna zostanę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do nas? Ja nie daję takich rad. Ja się z nich śmieję ;)

      Usuń
  7. mądry i zabawny post:-) przyjemnie się czyta:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy wpis i zgadzam się z nim w 100%.
    Sam prowadzę bloga od dosyć długiego czasu (prawie dwa lata), a jakoś nie udało mi się wybić, a co dopiero tłumaczyć komuś jak to zrobić. A co dopiero takie dwunastolatki, które jedyne, o czym mogą pisać na blogu to właśnie "jak się wybić" oraz "jaki kolor lakieru do paznokci będzie pasował do Twoich butów".

    http://i-want-your-money.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam piszesz wiersze, a z takim targetem raczej ciężko będzie Ci się wybić, jeśli myślisz o blogowaniu w kategorii zarabiania pieniędzy i sławy. No i też nie każdy będzie znanym blogerem.

      Usuń
  9. Jestem calkowicie za tym co napisałaś. Niestety każdy teraz chce byc ekspertem we wszystkim i to gubi. O tyle dobrze, że łatwo jest odróżnić teksty osób zielonych od dobrych i sprawdzonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie czasy, że każdy może być ekspertem we wszystkim. Nie dlatego, że coś potrafi, ale dlatego, że nikt nie weryfikuje jego wiedzy.

      Usuń
  10. "a Kominek ze wstydu spaliłby swoje książki. Wszystkie. W kominku" oj Tomek ma przekichane :D No co zrobisz, tak jest i już. Wystarczy wygooglować kilka mądrych przepisów, sklecić własny post i już. W zasadzie to ludzie sobie takimi poradami nabijają statystyki na blogu, coś mi się tak wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Początkujący bloger powinien korzystać z rad innych zaawansowanych blogerów, a nie sam pisać porady, o czymś w czym się nie rozwinął. Chociaż czasami zdarza się, że ludzie prowadzą blogi zawodowo i dopiero po jakimś czasie zakładają swój prywatny.

    OdpowiedzUsuń