12 lutego 2015

5 faktów świadczących o tym, że blogowanie zmierza w złym kierunku


Całe życie byłam przekonana, że w blogowaniu najważniejsza jest treść. To, co bloger ma nam do przekazania. Jedni piszą lepiej, inni tworzą grafomańskie wpisy, jednak to przede wszystkim słowo i przekaz tekstu decyduje o tym, czy wrócę jeszcze na bloga, czy nie. Tymczasem rozglądając się po współczesnej blogosferze widzę, że treść schodzi na ostatni plan, a ważniejszy staje się wypasiony szablon i setki bajerów. A przecież nie o to chodzi w blogowaniu!

1. Nie czytam Twojego bloga, bo...
Jest brzydki. Nie podoba mi się szablon. Czcionka mi nie pasuje. Kolory w nagłówku mi nie pasują. Tło jest za ciemne. Tło jest za jasne. Masz 14 lat. Masz 60 lat. Nie masz własnej domeny. Nie masz hostingu. Piszesz na Blogspocie. Piszesz na Wordpressie. I tak dalej, i tak dalej.

Serio? To jest najważniejsze, kiedy wchodzisz na czyjegoś bloga? Tylko po to, żeby przyznać odpowiednią ilość gwiazdek za design i serwer? Dla mnie jest to nie do przyjęcia. Tym bardziej, jeśli ktoś określa się mianem blogera. 

Sama uwielbiam ładne rzeczy i pewnie mój szablon byłby o wiele ładniejszy gdybym znalazła gotowca, który nie jest taki, jak wszystkie lub znała się na kodowaniu. Ewentualnie miała hajs na to, żeby komuś zapłacić za brudną robotę. Tymczasem nie mam ani umiejętności, ani pieniędzy. Z tym samym problemem boryka się wielu innych blogerów, których szablony Ci się nie podobają. Jest też inna kwestia. Niektórzy nie chcą nic zmieniać: nie potrzebują własnej domeny, hostingu, nie czują potrzeby ulepszania bloga. I to też jest OK. Nie świadczy to jednak o treści znajdującej się na blogu.

Blogerzy śmieją się z dzieciaków i nastolatek prowadzących blogowe pamiętniki z cukierkowymi szablonami, brokatem, słodkimi gifami. Szczerze mówiąc nie wiem, czego spodziewaliście się po blogu jedenastolatki z podstawówki, która jest jeszcze DZIECKIEM. Czy nie jest oczywiste, że nie będzie miała profesjonalnego szablonu, a raczej dziecięcy, adekwatny do jej wieku? Nie będzie pisała o wojnie na Ukrainie, a o lalkach, czy kłótni z przyjaciółką. Niektórzy zapominają, jak sami zaczynali swoją przygodę z blogowaniem.

Czytuję wiele blogów i najlepsze teksty znajduję na tych "brzydkich", niemodnych, niepopularnych blogaskach. A wiesz dlaczego? Bo stawiają na treść, czyli na to, co w blogowaniu najważniejsze. Są wśród nich prawdziwi artyści słowa, którzy nie muszą warsztatowych braków, czy nudnych wpisów nadrabiać wypasionym szablonem.

Całkiem niedawno znalazłam bloga czternastolatka. Pisze na Blogspocie, ma brzydki szablon, kursor nie przypomina strzałki, tekst jest wyśrodkowany, po bokach kilkanaście zbędnych gadgetów. Wielu z Was wyszłoby ze strony zapewne równie szybko, jak się tam znalazło. Jednak chłopak pisze tak fajne, optymistyczne teksty i jak na swoje 14 lat pisze tak mądrze, że jestem jedną z jego fanek i jeśli starczy mu zapału, to wróżę mu wielką karierę w dziedzinie blogów motywacyjnych, czy lifestylowych. To jeden z nielicznych blogów, który powala tak pozytywną energią, że wychodzę z  niego z uśmiechem na ustach.

2. Nie skomentuję Twojego bloga, bo...
Bo nie masz Disqsa. Bo masz Disqsa. Bo masz komentarze Google. Bo trzeba komentować za pomocą Facebooka. Bo muszę poświęcić pięć sekund, żeby wpisać swoją nazwę użytkownika oraz link do strony.

To kolejny przykład tego, że dla wielu osób nie liczy się treść. Ewentualnie uważają, że system komentarzy zastosowany na ich blogu jest jedynym właściwym, który powinien znaleźć się również u innych. Otóż nie! Jednym podoba Disqs, inni go nie lubią. Jedni wolą jabłka, drudzy kochają gruszki. Każdy system ma swoje wady i zalety. Argument "nie skomentuję, bo nie podoba mi się system komentarzy", jest dość infantylny.

3. Jestem lepszy, bo piszę na Wordpressie.
Tak zwana szlachta z Wordpressa, która lubi się wywyższać tylko z tego powodu, a ludzi z Blogspota, czy innych blogowych platform traktuje, jak szambo. Serio jesteś lepszy? Pod jakim względem? Tekstowo? Na samym Blogspocie znajdę osoby, które piszą lepiej od poczytnych blogerów z Wordpressa i nawet najbardziej wypasiony system ich nie wybroni. Ładniejszy szablon? Zazwyczaj jest podobny do szablonów innych blogerów i po samym wyglądzie nie rozpoznałabym konkretnego blogaska spośród reszty takich samych. Więcej możliwości? Osobiście bardziej podziwiam ludzi, którzy ich nie mają, a i tak potrafią zrobić z bloga dzieło sztuki. Więc, w którym miejscu jesteś lepszy, skoro musisz szukać alternatywy dla braku umiejętności?

4. Wojny blogerów.
Wzajemnie wyzywanie się, obrażanie, toczenie wojen podjazdowych, pisanie hejterskich tekstów skierowanych bezpośrednio lub pośrednio do drugiego blogera, itp. 

Nie mam pojęcia, skąd bierze się ta nienawiść do drugiego człowieka, chęć pojechania po nim, robienie mu złego PR. Tym bardziej, jeśli blogerzy nie znają się prywatnie, a oceniają jedynie przez pryzmat bloga. Takie zachowania świadczą źle o człowieku, który bawi się w publiczny ostracyzm. Wszelkie spory powinny być załatwiane drogą prywatną. Tak jak w życiu. Czy realne konflikty też załatwiasz w ten sposób, że idziesz na miasto i wykrzykujesz, że Jak Kowalski jest głupi i go nienawidzisz? Nie sądzę. Nie rozumiem obsmarowywania ludzi za plecami. Dbajmy o dobre relacje w blogosferze. Chyba każdy woli, kiedy jest miło, a w powietrzu nie unosi się smrodek wzajemnej nienawiści.

5. Pozorne walki o lepszą blogosferę.
Blogerzy szczególnie upodobali sobie hejtowanie osób wyznających politykę "kom za kom", "obs za obs", "like za like". Aż dziw, że nie mają nic do blogerów kupujących lajki, czy podpłacających zasięgi. 

Gadaniem, czy nienawiścią nic nie zdziałacie. Tym bardziej, jeśli walczycie z "obs za obs", a zachowujecie się, jak osoby z pierwszych czterech punktów. Chyba nie muszę pisać, kto w takim przypadku psuje blogosferę bardziej?

Osobiście mam gdzieś, jak kto sobie radzi w blogosferze. Powyższych praktyk nie popieram, ale czy to coś zmienia? Absolutnie nie. Komciami i obserwatorami wymieniają się głownie dzieciaki i nastolatki, na których blogi ani ja, ani Wy pewnie nie zaglądacie, więc w sumie, o co chodzi? Stanowią dla Was zagrożenie? Odbierają czytelników? Wątpię. Oni naprawdę cieszą się z tych spodni czy bluzki, które dostaną za współpracę z firmą. Psują rynek? Niekoniecznie. Dzieciaki tego rynku nie stanowią, a poważni blogerzy znają swoją cenę i współpracują z poważnymi markami.

Pojawiają się też argumenty, że przez śmietnik "kom za kom" ciężko przebić się "wartościowym" blogerom, którzy nie piszą wyłącznie o ciuchach i kosmetykach. Ciężko? To popatrzcie, ile fanpage'y różnych blogów dodaliście do ulubionych, ile macie w zakładkach lub ile blogów śledzicie na Facebook'owych grupach. Myślę, że będzie to przynajmniej kilkadziesiąt. Sama polubiłam około stu blogów i absolutnie nie miałam problemu z ich znalezieniem. Problemem jest brak czasu, żeby przeczytać wpisy na każdym z nich. 

Powiem więcej! Znalazłam nawet bloga z kategorii beauty, którego autorka pisze o kosmetykach z tak dużym poczuciem humoru i z tak wielkim dystansem do siebie, że czytuję go chętniej, niż blogi "wielkich" blogerów.

Chcieć to móc. Wiele wartościowych blogów ginie w tłumie z powodu głupich stereotypów powielanych przez kolejnych blogerów. Blog na Blogspocie? Na pewno nie ma tam nic wartościowego. Brzydki szablon? Wychodzę stąd! Wierzcie lub nie, ale często przez narzucanie sobie takich ograniczeń umyka Wam wiele wartościowych treści.

Jest jeden powód, który sprawia, że ciężko się wybić. Wzajemna zazdrość, przez którą blogerzy nie chcą polecać innych blogerów. Wyjątki policzyłabym na palcach jednej ręki. Patrząc na zachodnią kulturę blogowania jesteśmy cebulakami. Ilu blogerów współpracuje ze sobą? Ilu blogerów podlinkuje na swoim blogu blogera, od którego zaczerpnęli inspirację (którą nota bene często określane są plagiaty)? Ilu blogerów napisze, że czytuje świetnego bloga, polecając go tym samym innym ludziom? 

Pamiętajcie, drodzy blogerzy. To nie szablon, domena, hosting, czy platforma czyni z człowieka blogera. Blogowanie to nie tylko liczenie hajsu. Najważniejsza jest treść oraz to, co sobą reprezentujecie. Bo skupiając się jedynie na wyglądzie bloga, czy oceniając innych przez pryzmat fanów na Fejsie, nie różnicie się niczym od osób prowadzących politykę "kom za kom", "obs za obs", "like za like", którymi tak gardzicie.

Jeśli zgadzasz się z tym, co napisałam, to zrób "kopiuj - wklej" linka do tego posta i wrzuć na swój fanpage, Fejsa, czy gdzie tam możesz. Pewnie masz większe zasięgi niż mój blogasek na Blogspocie. Niech ten wpis dotrze do jak największej liczby osób. Może niektórzy się opamiętają.

43 komentarze:

  1. Nie wiedzę problemu w niczym... Fakt czasami po prostu nie chce mi się skomentować czegoś z poziomu Google, nie chce mi się logować i piszę: ZAINSTALUJ SOBIE DISQUSA. Stety albo i nie, nie robię tego, żeby komuś sprawić przykrość, czy pojechać po nim bo akurat korzysta z innej platformy. Stawiam na zasięg swoich treści, oraz ich wartościowość. Jakiś czas temu bez skrupułów odciąłem dostęp do swojego bloga znacznej ilości użytkowników. Liczniki, magiczne cyferki i odwiedziny spadły, po jakimś czasie nastąpił gwałtowny wzrost i z każdym dniem bardziej się piętrzy. To tylko i wyłącznie moja własna praca pozwoliła na zebranie realnych użytkowników a nie botów ;)

    Wojny blogerów będą trwały, aż do całkowitego formatu lub wypaczenia internetu. Jeden drugiemu zazdrości i nie pozwala wejść na swoje podwórko. Pomimo tego, że odłożyłem trochę na bok swojego bloga, bo skupiam się na naszej grupie (to ta, której nazwy nie wolno wypowiadać :P) i projektach pokrewnych. Nie zmieniło to mojej postawy do odwiedzania blogów i ich komentowania. Pomimo tego, że często spotykam się z sytuacją "bez powrotu", która tylko działa na moją korzyść. Otóż bloger, który nie wraca na mój blog, sam sobie robi krzywdę. Systemy są tak skonstruowane, że komentowanie innych blogów wpływa na mój - w pozytywny sposób.

    Co do systemów, domena, hostingów i całego zaplecza... Tutaj twardo pozostanę przy swoim, domena, serwer, wordpress. Większe możliwości, brak ograniczeń, adekwatnie proporcjonalne zwiększanie zasięgu i zdobywanie czytelników. Większa kontrola, a nad takimi rzeczami lepiej mieć kontrolę i zarządzać swoim dziełem w 100%.

    Na temat blogosfery się nie odzywam. Znani i nielubiani vlogerzy a właściwie ich podziemie ostatnio na live hangouts zbojkotowali "sławnych i popularnych" blogerów. Padały znane nazwiska z polskiej blogosfery, przeróżne epitety. Wszystko tylko po to żeby nie puszyli się jak pawie i zwrócili uwagę, że blogosfera to jedno ciało, a tymczasem oni zachowują się jak rak tocząc to ciało kawałek po kawałku. Może nie dziś, nie jutro ale za kilka lat będzie można opublikować ten materiał i tylko przytakiwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są osoby, które uważają się za lepsze tylko dlatego, bo myślą, że jedynym słusznym rozwiązaniem jest to zastosowane przez nich. A to zależy głównie od aktualnych potrzeb osoby prowadzącej bloga i też w niemałym stopniu od gustu czy preferencji.
      Disqs jednym się podoba inni go nienawidzą. Jak każdy system ma swoje zady i walety ;) Do niego też trzeba się logować ;) Czy w danym momencie chce się człowiekowi zalogować czy nie, to już inna kwestia. Ale jak widzę, że ludzie nie komentują tylko z tego powodu, bo Disqs czy inny system, to uważam to za przegięcie.
      Co do powrotów blogerów na blogi... Większość komentując u kogoś nawet nie przeczyta całego artykułu. Początek, koniec, ewentualnie rzuci okiem gdzieś w środku i walnie najbardziej ogólnikowy komentarz. Zareklamował swojego bloga? Zareklamował. Ślad pozostawiony. Może iść do kogoś innego. Jak ma wrócić skoro nawet nie zapamięta, czyj blog odwiedził.
      Domeny, hostingi, etc... nie zaprzeczam, że nie są potrzebne. Kwestia tego, na co bloger jest nastawiony i czego potrzebuje. Jest wielu popularnych i fajnych blogerów pozostających na serwerach blogspota czy wordpressa. I to im wystarcza. Co się komu podoba. Chodzi o to, żeby nie gadać głupot, że ktoś jest gorszy, bo nie jest na swoim. A sam wiesz, że są osoby, które tak myślą. Wielu blogerom nawet nie zależy na tym, żeby wypływać do czołówki, nie mają zainstalowanego systemu polubień, nie mają fanpage'y. A mimo to, są oceniani jako gorsi.
      Co do mnie, to na razie nie myślę o przenosinach "na swoje". Z ciekawości wykupiłam sobie domenę, żeby sprawdzić, czy to coś zmienia. Jedyne czego mi potrzeba to ładnego szablonu, żebym mogła wejść na blogaska i przeżyć wizualny orgazm ;) Ale tego nikt mi za darmo nie zrobi :) A o hostingach i reszcie być może pomyślę w przyszłości. Na razie nie mam hajsu, żeby opłacać te bajery, ani osoby, która mogłaby się zająć całą techniczną stroną bloga, że tak powiem "na pełen etat".
      Blogosferę niszczą nie tylko krzykacze, czy osoby toczące wojenki, a nawet Ci na szczycie. Pozwalając na chamskie zachowania, także przyczyniamy się do tego, że to środowisko psuje się od środka i będzie coraz częściej postrzegane, jako czysta komercha, pole bitwy, śmietnik z dolarem w tle.

      Usuń
  2. Ewa, w większości rzeczy zgadzam się z Tobą. Ale pod dwoma rzeczamis ię nie podpiszę:
    -wygląd bloga MA znaczenie. I nie chodzi tylko o ładne/brzydkie a o UX. Czytając jasny tekst na ciemnym tle oczy mi się męczą. Skacząc z linijki do linijki w wyśrodkowanym tekście czuję się jakbym czytała wiersz i też mi się oczy męczą. Wystarczająco dużo siedzę w internecie i czegoś takiego nie jestem po prostu w stanie przeżyć i wychodzę.
    -system komentowania. Bardzo rzadko komentuję na platformach korzystających z wbudowanego systemu komentarzy albo z komentarzy googla. Z prostej przyczyny - disqus mnie poinformuje jeśli ktoś odpowie na mój komentarz. Większość systemów tego nie zrobi (chyba że subskrybuje ogolnie komentarze pod tym konkretnym postem, a na to nie mam z kolei ochoty), przez co mój komentarz jeśli chce coś wnieść do dyskusji będzie po prostu jałowy, bo gdyby ktoś na niego odpowiedział to i tak się o tym nie dowiem. Krótka piłka.

    Co do pozostałych rzeczy... wolnoć Tomku w swoim domku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się jeśli chodzi o białe litery na czarnym tle i podobne przypadki. To jest męczące i działa niekorzystnie na wzrok. Sama też tego nie lubię. Być może wynika to z nieświadomości autora bloga. Może przyzwyczaił się do takiego stylu, bo kiedyś taka mroczność była modna. Może nawet mu się to podoba lub po prostu nie przemyślał sprawy. Ja zazwyczaj zostawiając komentarz, jeśli blog jest interesujący, dopisuję w PS, że to i to bym zmieniła, bo... i tu uzasadnienie. Jedna osoba nawet zastosowała się do rad i mimo, że w konkursie na Mistera Blogosfery by nie wygrała, to przynajmniej da się czytać :) Wiec może chodzi o to, że autorzy nie dostają wiadomości zwrotnych od czytelników.
      Zgodzę się też co do Disqsa. To jest jego niewątpliwą zaletą, że o wiele łatwiej jest się komunikować za jego pomocą z tej prostej przyczyny, o której napisałaś.
      Twoje argumenty są absolutnie trafne. Widać, że nie jesteś jednym z hejterów :)

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się ten wpis, jest tak mądrze napisany, dobrze ukazuje prawdę w polskiej blogosferze.
    Najbardziej mnie denerwuje ten hejt na bloggera. Sama miałam bloga na wordpressie i muszę przyznać, że na bloggerze o wiele lepiej mi się bloguje, jednak nie patrzę na blogi 'wordpressowe' jako na coś gorszego. W tym wszystkim chodzi o to jak się pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Treść jest najważniejsza, a jak coś bardzo przeszkadza, to można napisać do autora bloga i grzecznie zasugerować, że mógłby coś zmienić. Może przemyśli sprawę, a może oleje. Kwestia tego, co kto lubi i jak komu wygodnie. Piąteczka! :)

      Usuń
  4. 1. Tak, nie lubię blogów, na których jest czarne tło, ciemnoszara czcionka z zawijasami i bez polskich znaków, a za kursorem ciągną się bajeranckie motylki. Treść wtedy schodzi na dalszy plan, bo jest nie do odszyfrowania. Tyle w kwestii wyglądu, czyjaś domena itp mnie nie obchodzi ;) Poza tym nie musisz się na tym znać, by mieć wyjątkowy szablon, dużo "Szabloniarek" oferuje je za darmo. I myślę, że nie trzeba mieć brzydkiego bloga, by dobrze pisać. To może iść w parze, jeśli komuś zależy na blogowaniu i chce się w tym doskonalić. A jeśli nie – to zapala mi się lampka, że może blog zostanie za parę miesięcy porzucony, skoro komuś brak chęci. ;)

    2. Z tym się nie spotkałam. O.o jak chcę dorzucić swoje 3 grosze, to komentuję bez względu na system komentarzy, chociaż fakt, nie przepadam za tymi połączonymi z facebookiem.

    3. Zauważyłam na poczytnych blogach posty nt. tego, jak ich blogowanie się odmieniło, kiedy zaczęli korzystać z wordpressa. Osobiście nie korzystam, więc nie wiem, czy faktycznie jest dużo lepiej (może tylko brzmi bardziej profesjonalnie, chociaż nie wiem). Serio ludzie się wywyższają przez takie coś? x.x

    4. Za brak takich wojen kocham blogosferę książkową. Koniec, kropka <3

    5. Daj adres do tego fajnego bloga o kosmetykach, zaciekawiłaś mnie :) I w tym punkcie również powtórzę – książkowa blogosfera trzyma poziom. :) Często w postach polecają blogi innych (są nawet zestawienia „najlepszych postów miesiąca” itp), wspólnie tworzą wyzwania, w których się udzielają. Taka spokojna ostoja w Internecie to coś pięknego.

    Pisałaś już kiedyś innego bloga? Pytam z ciekawości, bo wyglądasz na doświadczoną osobę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z powodu wszystkich wymienionych przeze mnie rzeczy toczą się bezsensowne wojny. Najczęściej w strefie lajfstajlu, który dawno już odszedł od pierwotnych założeń i pisze się posty o niczym. Dosłownie. Być może jest już takich blogów za dużo, tematy się niektórym wyczerpują, powielają... Nie mam pojęcia, o co chodzi. W każdym razie nie podoba mi się obrażanie kogokolwiek, wytykanie palcami etc, bo jest inny, ma inne potrzeby. A drobne błędy można autorom blogów zasugerować w komentarzu, czy też bardziej kulturalnie w prywatnej wiadomości. Niektórzy korzystają z porad, bo wcześniej nie pomyśleli, że coś, co im się podoba, większej społeczności może przeszkadzać. Tutaj np. można wrzucić te ciemne tła i białe litery.
      Do Wordpressa nic nie mam. Nie używałam, choć mam ochotę sprawdzić jak działa z czystej ciekawości. A przy okazji wykorzystać jeden z kilkunastu pomysłów na bloga, bo na tym jednym brakuje mi miejsca na wszystkie projekty ;P Nie uważam jednak, żeby pisanie w WP upoważniało kogokolwiek do hejtowania osób, które WP nie potrzebują, nie lubią, jeszcze nie znają (niepotrzebne skreślić ;P).
      Pisałam już kiedyś innego bloga, a nawet dwa :) Na jednym pisałam opowiadanie o pewnym zespole, na punkcie którego byłam kiedyś totalnie zakręcona, a drugi blog był serią luźnych przemyśleń, choć był prowadzony bardzo nieregularnie. Było to jakieś 8 lat temu, gdy je zakładałam. Potem wisiały nieużywane w sieci, aż w koncu postanowiłam jeden usunąć i założyć nowego. A to doświadczenie wyniosłam raczej z tych trzech miesięcy prowadzenia obecnego bloga. Zagłębiłam się w blogosferę, która jest bardzo ciekawym zjawiskiem, obserwuję i wyciągam wnioski. :)

      Link do bloga dziewczyny od beauty to: http://niewyparzonapudernica.blogspot.com/

      Usuń
    2. Też lubię obserwować blogosferę jako zjawisko, jest naprawdę ciekawa, ciągle się zmienia.
      Dzięki za linka. :)

      Usuń
    3. Nie ma sprawy. Baw się dobrze :)

      Usuń
  5. Brawo! Zgadzam się z Tobą w większości kwestii. Oczywiście, wygląd bloga, platforma, cała ta otoczka - w jakimś stopniu wpływa na ocenę bloga. To jak z mieszkaniem, chętniej wypijesz herbatę w schludnym wnętrzu, a nie na melinie. Jednak dla mnie zawsze najważniejsza jest treść. Bo na dopieszczanie szablonu i przenosiny na własną domenę przyjdzie czas, jeśli bloger poczuje, że chce się tym na poważnie zająć (a nie każdy to wie od razu, nie?). Mam znajomą, która niedawno otworzyła chyba trzeciego bloga. Z poprzednich szybko rezygnowała, ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu. Bo pisze fantastycznie! Gdyby chciała, mogłaby rozwinąć skrzydła i zawojować blogosferę. Ale ona nie ma takich ambicji, po prostu. Ma blogaska na jakiejś darmowej platformie, szablon nieładny, ale treść... Uwielbiam ją czytać. I polecę ją, a jakże :) dziennikczarnejowcy.blog.pl Jeśli chodzi o atmosferę w blogosferze, sama też coraz częściej zauważam, że daleko jej do utopii. Ale wszystko w naszych rękach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bo na dopieszczanie szablonu i przenosiny na własną domenę przyjdzie czas, jeśli bloger poczuje, że chce się tym na poważnie zająć." - własnie tak jest :)
      Rzeczywiście, blog Twojej znajomej jest dość świeży. Ma wyrobione poglądy na świat i widać, że trwa przy swoich wartościach :)
      Zmieniajmy świat na lepsze!

      Usuń
    2. Fun fact: tę dziewczynę poznałam właśnie dzięki jej pierwszemu blogowi, było to prawie 4 lata temu. Niemal przez cały ten czas utrzymywałyśmy kontakt mailowy (wymieniłyśmy ich grube setki) i nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo się zmieniła! Super dziewczyna :)

      Usuń
    3. Poznawanie ludzi poprzez bloga - super sprawa! Sama poznałam kilka osób dzięki blogom, które prowadziłam kilka lat temu. Z blogowych znajomych, stali się znajomymi w realu,a potem poznałam także ich znajomych. Ale to takie historie, których publicznie się nie opowiada ;) Bardzo wartościowi ludzie :)
      Pisywanie maili to prawie jak wysyłanie do siebie listów. Lubię tę formę kontaktu. Można rozpisać się na jakiś temat nie przejmując się, że trzeba się spieszyć, bo rozmówca zasypia po drugiej stronie monitora w oczekiwaniu na odpowiedź ;)

      Usuń
  6. Dołączam do fanów tego wpisu. Rzeczywiście, hejtowanie "obs za obs" przy równoczesnym wywyższaniu się nad innych i traktowaniu siebie jako alfy i omegi blogosfery, tejże blogosferze w ogóle nie służy. W blogowaniu chodzi o przekaz i o zaciekawienie czytelnika, a nie o to, czy jest się pod jakimś wydumanym względem lepszym niż inny bloger czy inna blogerka.

    A Twój szablon mi się podoba. Jest prosty i przejrzysty - powiedziałabym, że klasyczny. Nie dominuje nad treścią, raczej ją dyskretnie podkreśla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Zapraszam częściej.

      Usuń
  7. 1. Twój szablon nie jest zły, dzięki maszynie do pisania kojarzę tego bloga (dodam, że rzadko pamiętam to, co widzę). Fakt, miliard banerków po obu stronach może denerwować (mnie denerwuje i staram się ograniczyć boczny pasek do minimum). Sama pamiętam swoje początki blogowania, ale jeżeli ktoś prowadzi bloga np. 5 lat a dalej pisze jak typowa 12-latka to zaczynam tracić wiarę w ewolucję (no chyba, że to blog z opowiadaniem, mogę wybaczyć).
    2. Nie komentuję tylko z płaszczyzny fb. Nie przeszkadza mi Disqus, Google zresztą także nie są złe. I te 2-3 do 5 minut logowania się (prędkość internetu mam po prostu powalającą) mogę poświęcić na wymyślenie konkretnego komentarza.
    3. Piszę od 2 lat na blogspocie i niestety, ale trochę mi się przejadł i postanowiłam przenieść się na wordpressa. I nie uważam siebie za lepszą, bo tam chcę mieć bloga. Po prostu mam zamiar spróbować czegoś nowego. Owszem, trafiają się perełki na blogspocie, tylko trzeba szukać. A kto szuka, ten znajdzie.
    4. Pisanie obraźliwych komentarzy.... hm, tak raczej ludzie na poziomie nie robią :D. Podejrzewam, że kłótnie są na każdej płaszczyźnie blogosfery. Ktoś w komentarzach uznał, że w książkowej nie ma kłótni. Ja osobiście jeszcze się nie pożarłam z innym blogerem z tej działki, ale pewno zawsze znajdzie się powód do kruszenia kopii o książkę (bo np. ja uznam że "Znak czterech" jest bardzo ciekawą książką, a ktoś uzna to za najgorszą pozycję Arthura Conan Doyle'a).
    5. Kupowanie zasięgu. Ja niestety nie posiadam jakiś gigantycznych nakładów finansowych (co mam to wydaję na książki lub słodycze-moje dwie słabości).
    Oraz wybijanie się, bo ktoś pisze ciągle "kom za kom". Niech sobie pisze. Mi nic do tego. Lepiej, abym się interesowała o czym pisze "konkurencja". Blogi modowe i kosmetyczne mają o tyle wzięcie, że młode dziewczyny (i starsze grupy także) szukają ciekawych ciuchów/kosmetyków. Trochę gorzej mają blogerzy książkowi. Szerzy się tendencja na nieczytanie i aby trafić do odbiorcy trzeba trafić z książką. Przykład wzięty z mojego bloga-jeden z najpopularniejszych wpisów dotyczy "Jośki pamiętnika maturzystki". Cieszą mnie też komentarze biorące się same z siebie (najwięcej się pojawiło przy powieściach o Sherlocku Holmesie) na które lubię odpowiadać.
    I dodałabym jeszcze grupy blogowe na fb, bo niestety (albo stety) przypomniał mi się pewien ciekawy osobnik i jego opinia iż ludzie w grupach po wstawieniu linka do swojego bloga nawet nie zagląda na blogi innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może w blogosferze książkowej nie ma aż tak skrajnie kontrowersyjnych tematów, czy opinii, żeby blogerzy żarli się na tym polu. Choć z drugiej strony bloger może równie dobrze opisać książkę w taki sposób, że wywoła u innych niemałe oburzenie. Nie wiem. Nie znam się na recenzenckiej stronie blogowania. :)
      Przybijam piąteczkę za wydawanie pieniędzy w tym samym celu :)
      Wiem o kogo chodzi. W tym temacie po części przyznałabym mu rację. "Nasza" grupa jest jedną z nielicznych ogarniętych, ale i w niej są osoby, które jedynie reklamują swojego bloga i nie zaglądają na blogi innych. Cieszę sie natomiast, że większość interesuje się, co dzieje się w blogosferze :)

      Usuń
  8. Cześć. Bardzo fajny jest ten Twój wpis, rzeczowy i konkretny. Nie mam wiedzy na temat tych wojen i ścierania się blogerów, bo chociaż piszę mniej więcej od roku i staram się zaglądać regularnie przynajmniej na niektóre blogi, to nie mam czasu na jakieś dogłębne analizy, ale jeśli to prawda, to bardzo smutne.
    Ja spotkałam się tylko z hasłem wordpress lepszy od bloggera.
    Sama prowadzę dwa blogi, jeden tu, drugi w wordpressie właśnie i nie widzę specjalnie różnicy ( może to kwestia mojego braku doświadczenia:-)
    Drugi temat, z którym się spotkałam to: zarabiać na blogu czy nie i trochę, przyznam, śmieszy mnie święte oburzenie na tych, którzy chcą to robić. Generalnie mam wrażenie, że tak naprawdę mało kto nie chce tego robić, jest tylko kwestia w jaki sposób. Bo jak mi po wejściu na bloga wyskakuje choćby jedno okienko reklamowe, to natychmiast się wynoszę i więcej nie wracam, ale jeśli ktoś napisze coś, co mnie zainteresuje i na tym sobie zarobi? To mu gratuluję i też bym tak chciała.
    Osobiście mam w związku z tym, co napisałaś taką małą refleksję dotyczącą blogów tzw. lifestylowych. Mam ostatnio wrażenie, że wszystkie wyglądają tak samo, albo przynajmniej bardzo podobnie i są coraz to bardziej nudne. Właściwie przestaję je czytać, ale za to trafiłam ostatnio na bardzo inspirujący blog http://naturologia.com.pl/ . Dzisiaj to głównie promocja zdrowego jedzenia i stylu życia, ale przeczytajcie historię dziewczyny, która go pisze. Bardzo lubię do niej wracać. Pozdrawiam wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może zaglądasz do tej spokojniejszej części blogosfery ;)
      Zarabianie na blogu jest świetną sprawą, ale też nie można się oszukiwać, że każdy może to robić. A przynajmniej jeszcze nie teraz. Może za 5, może za 10 lat rynek otworzy się na blogerów, bo na razie i tak najwięksi blogerzy spijają śmietankę, a dla reszty zostają grosze lub nic.
      W lifestyle'u rzeczywiście ciężko jest wymyślić coś nowego. Dlatego może warto pomyśleć o jego nowej odmianie ;)

      Usuń
  9. Kolejny mądry i ciekawy wpis. Będę tu częściej zaglądać:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię czytać rożne blogi, choć najbardziej interesują mnie te książkowe. Niestety kieruję się zasadą estetyki, tak jest. Często teksty świetne, ale layout nie do przyjęcia - małe literki, upstrzony banerkami, itd. To mnie denerwuje. Mam wrażenie, że ci, którzy piszą fajnie mają też dobry wizerunek, dziś należy o to dbać.
    Z jakąś dyskryminacją, że jestem na blogspocie jeszcze się nie spotkałam, zresztą mam ją w dupie, bo to głupie. Staram się być otwarta na tematy i nowe znajomości. Komentuję i odwiedzam blogi, które mnie inspirują - pod każdym względem :))
    Fajny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy, prawdziwy i "lekki" wpis, który dużo uświadamia. Sam prowadzę bloga i często słyszę, jak blogerzy siebie obrażają, nie szanują tych: "obs za obs" i "kom za kom".
    Sam tego nie lubię, ale nie piszę do tych osób, że są bezwartościowi i w ogóle.
    Mam nadzieję, że wiele osób to przeczyta i dużo sobie uświadomi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnóstwo prawdy.
    Jeśli chodzi o pierwszy punkt, jedyne, co mnie na blogach naprawdę odrzuca, że wychodzę, to muzyka, która jest tak skitrana, że nie mogę jej wyłączyć bez wyciszania dźwięku i wyskakujące okienka. Nie mogę ogarnąć, jak ktoś czytając czyjegoś bloga i, hipotetycznie, stwierdzając, że tekst jest naprawdę dobry, rezygnuje z zaglądania, bo wygląd. Mało tego - czasami niektórzy nie komentują blogów tylko dlatego, że są niepopularne i szkoda zachodu.

    Jeśli chodzi o tych, którzy nie komentują, bo system komentarzy nie ten - są dwa wyjścia. Albo ktoś nie ma bloga w żadnej platformie, a nie ma możliwości komentarza z nazwa/adres - więc brak reklamy, albo komuś nie pasuje Disqus, bo nie tworzy backlinków do bloga. W obu przypadkach - mamy komentatora materialistę, więc chyba nie ma czego żałować. ;)

    Lepszości Wordpressa nie zaznałam, może temu, że ni huhu nie znam się na tym, wymusił na mnie tę platformę znajomy, które mnie przeprowadził kroczek po kroczku przez zakładanie hostingu, domeny i inne te rzeczy, które dla mnie są magią absurdalną. Za to blogspot rzeczywiście ma tę wadę, że ludzie dostają kociej mordy na punkcie obserwacji - i to mnie też odrzuca. Jak widzę obs za obs nie wchodze na bloga, bo jest 90% szans, że skoro ktoś tak się promuje, nie ma nic ciekawego w swoich tekstach, co naturalnie przyciąga ludzi.

    Co to blogerów, którzy nie chcą promować innych blogerów - nie rozumiem tego trochę. Zwłaszcza, jeśli nie linkują kogoś, kto ich zainspirował, od kogo wzięli wzór, tekst lub coś w tym stylu. Serio? Dlaczego? Bo ktoś wejdzie na jego blog, i zamieni Twój na tamten?

    Dla mnie też nie ma znaczenia, czy ktoś pisze bloga beauty (co jest kompletnie poza moim targetem, zrobienie prostej kreski i pokremowanie się okazyjnie jest dla mnie szczytem pielęgnacji), czy o piwie, jak pisze ciekawym językiem, zapewne tam wrócę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś omija blogi, bo niepopularne to prawdopodobnie traci okazję do zdobycia wielu potencjalnych czytelników. Przy czym nie twierdzę, że komentarz musi służyć wyłącznie temu celowi.
      Osobiście zastanawiam się, jak będzie wyglądała blogosfera za 10 lat. Jakie wtedy będą panowały zwyczaje wśród nastolatków. Bo "obs" i "kom" pewnie nie będą już modne.
      Nie linkują, bo pewnie wszyscy czytelnicy uciekną z ich blogów na te podlinkowane ;P
      Właśnie, właśnie. Jestem zdania, że o wszystkim da się napisać w taki sposób, że na blogu pojawią się tysiące czytelników. Tylko nie każdy się do tego nadaje lub nie ma dobrego pomysłu.

      Usuń
  13. Blogosfera to przede wszystkim opinie. Te bywają różne i tak już jest, że różne opinie, poróżniają ludzi. Mi się wydaje, że najlepiej się czują ludzie, którzy dopiero co zaczynają zdobywać zasięg na blogu. Albo inaczej, zaczynają robić to w większym stopniu. Polski top blogosfery się tak nie zachowuje, wydaje mi się, że większość z nich jest dobrymi kumplami.

    Co do wyglądu bloga. Literki na blogu to przede wszystkim komfort czytania. Szablon nie musi być hiper-super bajerancki, ale dobrze jeżeli wiem gdzie jestem. Nie lubię też obs za obs, bo to niestety psuje rynek i sprawia, że blogerzy mogą mieć problem ze współpracą itp. Po co firma ma płacić jednemu blogerowi, skoro dziesięciu innych zrobi to za darmo.
    Z resztą się w zasadzie zgadzam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z opiniami jest jak w życiu. Nie zawsze zgadzamy się ze wszystkimi i ze wszystkim, ale czy od razu wykłócamy się z tą osobą? Nie. Szanujemy, że ma odmienne zdanie. Nawet jeśli ktoś chce się na swoim blogu odnieść do opinii innego blogera, można to zrobić w sposób kulturalny i nie trzeba przy tym nikogo wyzywać, obrażać, czy wytykać palcami.
      Mnie też się wydaje, że Ci "wielcy" są dobrymi kumplami, ale to też wynika z tego, że stanowią hermetyczne środowisko, do którego ciężko wbić się nowym osobom. Dlatego też, skoro jest ich ok. 30 osób, łatwiej im się zaprzyjaźnić i umacniać te relacje. Na horyzoncie nie widać konkurencji, więc współpracują również ze sobą w kampaniach, polecają się wzajemnie firmom. Stąd ta zażyłość.
      Jeśli firmie zależy na prestiżu to nie weźmie do kampanii byle kogo. Ani nie zrobi byle jakiej kampanii. Dużo zależy też od blogera w jakie współprace wchodzi.

      Usuń
  14. Podoba mi się ten wpis :) I tak sobie myślę, że jak mi zależy na skomentowaniu to po prostu zakładam konto (tam gdzie trzeba aby skomentować). Uważam, że warto promować innych, warto dyskutować z kulturą, a nie warto hejtować i działać powodowanym zawiścią.I oczywiste jest dla mnie to, że liczy się treść bloga, a nie reszta (no poza skrajnymi sytuacjami gdy czcionka lub tło nie pozwalają skupić wzroku na tekście). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny wpis! Nareszcie ktoś napisał otwarcie. Brawo!
    Zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny tekst! Podpisuję się obiema rękami i nogami. Cholender, nigdy nie czułam się szlachcianką z powodu Wordpressa i własnej domeny. Chciałam żeby blog był mój, więc od razu sobie wykupiłam hosting za grosze. Szlachcianką się czuję, bo mój pradziadek miał herb, wielkie połacie ziemi na Ukrainie i własnych parobków. Piękne czasy. Hitlerowcy, UPA i przegrana walka o granicę odebrały mu majątek, a mi szansę na poślubienie hrabiego. Life sucks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Wyczuwam arcyciekawą rodzinną historię. Ej, ale wiesz... Są państwa, gdzie tytuły szlacheckie są nadal kultywowane ;)

      Usuń
  17. uwielbiam blogi za treść, to jasne. nie zmienia to faktu, że estetyka jest istotna. lubię Twojego bloga, bo fajnie piszesz, ale czyta mi się go tym przyjemniej, że masz ładną czcionkę, ciekawy, nienarzucający się nagłówek, fajny dizajn i tak dalej. robisz schludne akapity, wszystko jest przejrzyście. bez tego i tak bym go czytała, ale sprawiałoby mi to mniejszą przyjemność.
    blogi z kwiatkami i brokatem omijam szerokim łukiem, ale jak miałam 12 lat to też w tym siedziałam, więc oczywiście bez hejtu :D każdy robi na swoim blogu, co chce.
    od zainstalowania disqusa znika sporo "czytelników" :D właśnie po tym widać, kto tak naprawdę wchodzi do nas dzięki publikowanym przez nas treściom..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A bez Disqusa w przyszłości, chyba się nie obędzie. Ma jedną przewagę - ułatwia komunikację :)

      Usuń
  18. Cudowne. Nic bym tu nie dodał ; )

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam ten wpis kilka dni temu, stojąc na przystanku. Do przyjazdu autobusu miałam 10 minut (co za strata życia!) i przeglądałam akurat co kto wrzucił. Widzę Twój nagłówek - wchodzę (tak, AIDA działa ;) ). Gdy kończyłam, akurat przyjechał autobus, myślę sobie - skomentuję później. Później wyjechałam na kilka dni. Wracam. Akurat stworzyłam ankietę dot. czytelnictwa i jeden z Twoich punktów uświadomił mi, że zapomniałam w niej o całkiem istotnym elemencie. Disqus. Ludzie mają ostatnio świra na punkcie Disqusa. Tak, sama go mam, ale tylko dlatego, że zakładając bloga szukałam jakiejś wtyczki do komentarzy, ta była polecana. Dwa dni temu siedziałam i tak sobie kminiłam - jak to jest z tym lenistwem. Czy zalogowanie się bywa naprawdę tak uciążliwe? Żeby skomentować Twój post musiałam się faktycznie przelogować z firmowego konta, którego używam w pracy do Docsów, na prywatne - którego używam do komentowania. Czy przemknęła mi przez głowę myśl: fuck, muszę się przelogować - tak, przyznaję, ale zależało mi, więc to zrobiłam. Problem w tym, że ludziom rzadko kiedy zależy. Disqus, Google, Facebook - to zawsze będzie problematyczne, w opcji 3 - zanika anonimowość. I tak popatrzyłam na blog Fashionelki, Charlize, Fashionable - większość komentujących to… "czytelnicy" a nie "blogerzy". Nareszcie! To kolejny problem, który zauważyłam - Disqus jest popularny, owszem, ale głównie wśród innych blogerów. Google - różnie. System wordpressowy, gdzie wpisujesz po prostu nick i adres e-mail - przystępny dla wszystkich. I teraz wracam do pytania - czy ludzie naprawdę są aż tak leniwi, czy zawodzi system? I może Disqus wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem wbrew obiegowej opinii? (choć przyznaję, możliwość "like'a" czy powiadomień niesamowicie ułatwia życie).
    p.s. ale reasumując - bardzo dobry tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to zależy od tego właśnie, kim są czytelnicy blogów i od ustawień. U mnie mogą komentować nawet osoby nie posiadające konta Google. Wystarczy, że napiszą jako anonimowi czytelnicy i bez problemu dodadzą komentarz. Cieszę się, że są takie osoby, a dodatkowo, żeby nie być całkiem anonimowym, podpisują się pod spodem imieniem, bądź pseudonimem. Także, jeśli rzeczywiście człowiek złapie lenia, wystarczy imię i nazwisko pod komentarzem i wiem z kim mam przyjemność rozmawiać. :)
      Według mnie jedyną zaletą Disqusa są właśnie te powiadomienia. Poza tym nie jest w niczym lepszy. Mało tego. Spotkałam się z opiniami, że ludzie przestali komentować blogi, bo pojawił się na nich Disqus. I nie dlatego, że były to osoby chcące zareklamować swoje blogi, ale stali czytelnicy, którym nie pasuje z jakiegoś powodu ten system komentarzy. I jeszcze drugi powód. Disqus, przez to, że zbiera komentarze, nie pozwala na wypozycjonowanie ich w przeglądarkach, więc blog na tym traci. Tak słyszałam i czytałam na kilku stronach. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale coś w tym jest.
      Ponadto ten system jest popularny wśród blogerów, bo kto inny, jak nie blogerzy komentują większość blogów. Tworzą się przez to swoiste kółeczka wzajemnej adoracji, choć oczywiście nie wszędzie. No i też trzeba przyznać, że jeśli chce się mieć komentatorów nie-blogerów, to trzeba zgromadzić naprawdę sporą zaangażowaną społeczność wokół bloga. Niewiele jest osób, którym naprawdę się to udaje. A jeśli już osiągną ten sukces, to liczbę czytelników liczyć można w dziesiątkach/ setkach tysięcy. Wbrew pozorom, w dobie zaniku czytelnictwa i skupianiu się ludzi na obrazkach i głupotach, ciężko zebrać na blogu ludzi spoza "naszego" hermetycznego światka.

      Usuń
  20. No i wreszcie ktoś mądrze napisał o tych wszystkich kłótniach i hejtach. Wiadomo, wszyscy blogerzy nie będą się kochać i uwielbiać, ale faktem jest, że Ci "więksi" mogliby zwrócić uwagę na maluczkich, podać pomocną dłoń. Fakt te, że miłe dla oka szablony wpływają na ilość odwiedzających. Krótko mówiąc, ludzie wolą oglądać obrazki niż czytać treść. To jest smutne, ale niestety ciężko to wyplenić. Domena? Ja mam wykupioną, ale na wordpressa raczej się nie przenoszę. Na bloggerze mi dobrze :)

    Pozdrawiam!
    www.zyjlepiej.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Ci więksi nie czytują blogów, a jeśli już, to będą to blogi kolegów z branży. Ewentualnie jakiś wpadnie im w oko, bo kumpel poleci.
      Myślę, że też nie o to chodzi, żeby pchać się do polecanych tylko przez najlepszych. Mniejsi blogerze również mogliby się wspierać tak, jak robią to youtuberzy.

      Usuń
  21. Podpisuję się pod tym rękoma i nogami. Ostatnio staram się czytać różne blogi, nawet niekoniecznie z dziedzin, które najbardziej mnie interesują, i zauważam niekiedy pewną prawidłowość - bardziej liczy się fajne zdjęcie, ładny wygląd bloga czy nośny temat niż sama treść, czasami ona jest najmniej ważna, a powinna być sprawą kluczową. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń