2 lutego 2015

Dlaczego warto mówić "dziękuję"?


Choćby z powodu wyzwania, które czeka Cię na końcu tego wpisu, ale uzbrój się w cierpliwość i przeczytaj całość. Obiecuję, że będzie krótko.


Wyobraź sobie taką sytuację:

Dobry znajomy (na potrzeby wpisu nazwijmy go roboczo Krzysiek) poprosił Cię o pomoc w przygotowaniu prezentacji multimedialnej. Jesteś w tym niekwestionowanym ekspertem, więc kto jak kto, ale Ty pomożesz mu najlepiej. Zgadzasz się udzielić mu kilku porad. Za darmo, bo jak wiadomo tylko buce chcą zapłaty za pomoc przyjaciołom i bliskim.

Na początku Krzysiek potrzebował zaledwie kilku drobnych wskazówek i podpowiedzi, które bez problemu mu podrzuciłeś. Deklarujesz się, że gdy zrobi całą prezentację, z chęcią rzucisz na nią okiem i powiesz, czy jest fajna i co może jeszcze dodać lub zmienić. Znajomy zgadza się, bo kto by się nie zgodził, kiedy chcą mu zrobić dobrze.

Mija kilka dni.

Po tym czasie otrzymujesz gotową prezentację przygotowaną przez Krzyśka, ale widzisz, że jest tak beznadziejna, że nie pokazałbyś jej nawet nie mającym pojęcia o technologiach lemurom z wrocławskiego zoo. Decydujesz się, że poprawisz ją sam (ewentualnie zrobisz od początku). Dłubiesz przy niej kilka godzin, ale efekt końcowy jest tego wart. Prezentacja przygotowana jest na najwyższym poziomie. Patrząc na nią nawet Trybson krzyczałby Twoje imię. Gotową odsyłasz Krzyśkowi. Po chwili dostajesz od niego wiadomość zwrotną, w której napisał, że dobrze zrobił uderzając z tym do Ciebie i wykorzysta Twoją prezentację na najbliższym wystąpieniu. A może nawet kilku. Cześć.

Na tym Twoja rola się skończyła.

Czujesz satysfakcję z tego, że pomogłeś Krzyśkowi? Pewnie, że nie. Dlaczego? Bo nie docenił Twojej pracy, wysiłku, chęci darmowej pomocy (pamiętaj – nie jesteś bucem). Może potraktował Cię jako zło konieczne? Zrobiłeś mu dobrze, a nie usłyszałeś nawet prostego „dziękuję”, które wyraża więcej niż tysiąc słów. Wziął, wykorzystał, Ty z tego nie masz nic. A przecież mogłeś zażądać czegoś w zamian (ale nie jesteś bucem). Zwyczajnie nie docenił tego, co dla niego zrobiłeś.

Teraz odwróć sytuację i zastanów się, jak często ktoś zrobił coś dla Ciebie.  Nie ważne czy była to pomoc w przygotowaniu prezentacji, zaproszenie na kawę, komplement skierowany w Twoim kierunku, czy życzenia na Facebooku. Podziękowałeś?

Za każdą przysługę, czy miły gest powinieneś podziękować. Bo „dziękuję” oznacza wdzięczność i szacunek, a przy tym stawia Cię na panteonie razem z innymi kulturalnymi ludźmi. Dzięki temu małemu wyrazowi doceniasz czyjś trud, czy chęć wykazania się bezinteresownością lub pomocą.

Niech to nie będzie byle jakie „dzięki” rzucone od niechcenia. Niech to nie będzie „lubię to” klikane automatycznie pod co drugim statusem na Facebook'u, ale właśnie „dziękuję”. Szczere i wypełnione wdzięcznością. Osoba, która Ci pomogła w pełni na nie zasługuje. "Dziękuję" jest walutą, którą opłaca się dobre stosunki międzyludzkie.

Pamiętaj, że ludzie nie mają obowiązku robić dla Ciebie czegokolwiek za darmo, a jednak tak czynią. 

NA KONIEC WYZWANIE: podziękuj dzisiaj osobie, której jesteś za coś wdzięczny lub która po prostu na to zasługuje. Potem wróć na mojego bloga i napisz, jak szeroki uśmiech zobaczyłeś na twarzy tej osoby.

Za podjęcie wyzwania z góry DZIĘKUJĘ! J

Jeśli chcesz, aby Twoi znajomi również wzięli udział w wyzwaniu, udostępnij ten wpis na Facebook’u, Twitterze lub w innym miejscu w internecie. Razem możemy sprawić, że świat stanie się lepszy.

10 komentarzy:

  1. A wiesz czego ja znowu nie lubie? Jak mi ludzie po kilka razy dziekuja za to samo, poklepuja po ramieniu a jeszcze bardziej mi idzie na jaja jak 100 razy przepraszaja az mnie mdli. Jeden raz DZIEKUJE, jeden raz PRZEPRASZAM....wystarczy. Pozatym przyznaje Ci racje, to niby tylko jedno slowo, ale wypowiedziane szczerze i z pelna uwaga jest wiecej wart niz kasa. A takie tam...dobra, to dzieki stary, flaszke postawie...to sobie mozna w dupe wsadzic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękując kilka razy pewnie chcą wyrazić ogromną wdzięczność. Mnie to akurat nie irytuje. Uśmiecham się, poklepuję po ramieniu lub przytulam i mówię "nie ma sprawy". Najważniejsza jest szczerość.

      Usuń
  2. Nasuwa mi się wniosek, że ktoś chyba słabo znał Krzyśka, skoro odwalił za niego taką robotę. Bo wygląda na to, że Krzyś oczekuje podziękowań za możliwość pracy dla siebie.
    A tak na poważnie - myślę tak jak Mamut: niektórzy ludzie dziękują aż za dużo. Ja właśnie taki jestem. Dziękuję i czasem mam wrażenie, że wyglądam jak jakiś Japończyk wciąż kłaniający się każdemu za najmniejszą przysługę czy grzeczność.

    PS. Kto to Trybson?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Japończycy pod względem kultury osobistej, manier i okazywania szacunku drugiemu człowiekowi mogą być wzorem.

      Trybson to taki celebryta, który lubi, gdy prostytutki wykrzykują jego imię.

      Usuń
    2. Ach, o to chodziło. Myślałem, że to guru Power Pointa, a Google wyrzucało mi tylko jakiegoś mięśniaka z dziuniami.

      Usuń
    3. Hahaha, you've made my day.

      Usuń
  3. Takie wpisy są naprawdę potrzebne. Niby nie są odkryciem koła, choć może dla niektórych jednak są? Ja dziękuję zawsze, może czasem jestem w tym aż nazbyt gorliwa, ale chyba lepiej pójść w tę stronę niż w chamstwo i niewdzięczność. Więc...dziękuję za ten wpis! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę :) Kiedy podziękowania są szczere to nie ma mowy o przesadzie. Za dziękuję można kupić wszystko. A za podwójne dostaje się jeszcze gratis ;)

      Usuń
  4. Dziękuję za przypomnienie mi o wartości tego słowa :D

    OdpowiedzUsuń