4 lutego 2015

Nie jesteś humanistą. Jesteś debilem!


Jestem humanistą, bo mam 5 z polskiego. Jestem humanistą, bo mam lepsze oceny z historii niż z matmy. Jestem humanistą, bo fizyka i chemia nigdy nie wchodziły mi do głowy. Jestem humanistą, bo piszę ładne opowiadania, ale liczyć już nie za bardzo potrafię. Jestem humanistą, bo wybrałem humanistyczny kierunek studiów. Co za brednie!


Wymieniać można by długo, ale prawda jest tylko jedna. Jeśli zgodziłeś się z którymś z powyższych zdań lub mógłbyś podać podobny przykład, to znaczy, że humanistą nie jesteś i prawdopodobnie nigdy nie będziesz. Jesteś najzwyklejszym debilem albo leniem i nawet nie próbuj się usprawiedliwiać.

To, że masz lepsze oceny z polskiego, a z matmy zbierasz szmaty świadczy tylko o tym, że niewystarczająco się do niej przykładasz albo po prostu jesteś mało inteligentny. To, że fizyka, chemia czy biologia nie wchodzą Ci do głowy nie robi z Ciebie humanisty, ale lenia, któremu nie chce się wziąć książki do ręki i woli narzekać, że te wszystkie wzory i nazwy są takie skomplikowane. Serio? O ile mogę jeszcze zrozumieć, że z fizyki i chemii potrzebujesz korków, bo masz chujowego nauczyciela, który nie potrafi wytłumaczyć Ci materiału, tak biologię naprawdę da się ogarnąć samemu. Zresztą, jak większość szkolnych przedmiotów. Nie powiesz mi, że nie wiesz, po której stronie masz serce albo nie wiedziałeś, że istnieje coś takiego, jak łańcuch pokarmowy. Chyba, że rzeczywiście przez 17 lat swojego życia tego nie wydedukowałeś… W takim wypadku polecam przepisać się z prywatnego liceum do szkoły specjalnej.

Wiesz... Jest taki jeden sprawdzony sposób, aby skutecznie się czegoś nauczyć. Wystarczy wziąć książkę do ręki, uruchomić mózg i zacząć myśleć. Fizykę, chemię, biologię opanujesz szukając przykładów w życiu codziennym. Rozejrzyj się i pomyśl logicznie. Ojej, nie potrafisz?

Logika na matmie jest jednym z najłatwiejszym działów i nawet liczyć za bardzo nie trzeba. Co z Ciebie za humanista, który nie potrafi logicznie myśleć? Najwięksi pisarze to ci, którzy mieli opanowaną logikę do perfekcji. Dlaczego? Bo dzięki niej potrafili budować spójne, sensowne zdania, wiedzieli, gdzie stawiać przecinki, a treść ich książek to perfekcyjne związki przyczynowo – skutkowe. Tak, misiu! Prawdziwy humanista kuma matematykę.

Powiesz:  „Takie tam gadanie. Przecież potrafię dobrze pisać.” A teraz pomyśl chwilę: kto pisze lepsze teksty - „humaniści”, czy „ścisłowcy”? Kto wypada lepiej na wypracowaniach, egzaminach, w konkursach literackich? Jasne, że ci drudzy. Nadal wierzysz w te brednie, że humanistą jest człowiek, który potrafi napisać rozprawkę, ale nie wie, jak wyznaczyć x?

Humanista to nie osoba, która w szkole nie lubiła przedmiotów ścisłych lub która miała z nich gorsze oceny niż z polskiego, historii, wosu, czy języka obcego. Humanista to osoba wszechstronnie wykształcona. Humanista szczerze interesuje się wszystkim, co go otacza i nie ma znaczenia, czy jest to akurat sztuka uliczna, czy prawo ciążenia. Humanista żyje w myśl kartezjańskiej zasady „człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce”, a chemia, fizyka, biologia na pewno człowiekowi obce nie są. Goddammit! To one tworzą nasze życie! (Naprawdę nie interesuje Cię Twoje życie?) Humanista ciągle chce się rozwijać i poznawać nowe rzeczy. Nie ogranicza się tylko do historii, czy polskiego. Potrafi myśleć i wyciągać wnioski.

Pewnie, że ludzie mają wrodzone predyspozycje (które można nazwać równie dobrze talentem), ale przestań w końcu usprawiedliwiać swoje lenistwo i niski iloraz inteligencji. To, że jesteś bardziej utalentowany muzycznie nie oznacza, że nie jesteś w stanie nauczyć się przekształcania wzorów. Nie obrażaj prawdziwych humanistów. Zamiast płakać nad podręcznikiem do matmy, uruchom mózg i weź się w końcu, misiu, do roboty.

50 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100%. Na co dzień pracuję z tak zwanymi humanistami. Obnoszą się ze swoją ignorancją w naukach ścisłych i przyrodniczych, jakby to miały być największe cnoty. Za to gdy zadać im jakieś pytanie z historii powszechnej (poziom szkoły średniej, żadne trudne tematy) - na ogół nie są w stanie odpowiedzieć, bo po prostu nie wiedzą. Gdy zadać im pytanie o to, co czytają - na ogół dobrze, gdy ktoś jest na bieżąco z kryminałami ze Skandynawii. Reszta czyta to, co najbardziej lubi - czyli wpisy swoich znajomków na FB. A już wymaganie by czytali lektury - Boże Święty, jak tak można!?
    Czyli nie są humanistami, jedynie w ten sposób ładnie nazywają swoje lenistwo (ewentualnie ograniczenie umysłowe) - dokładnie tak, jak napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie podsumowałeś mój wpis!
      Całe życie irytowało mnie gadanie znajomych, że są humanistami, bo są słabi z przedmiotów ścisłych. Nie tylko w szkole średniej, ale również na studiach. Tymczasem na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile osób choćby próbowało zainteresować się czymś więcej niż streszczeniem 50 stronicowej lektury. Studia pod tym względem tylko mnie dobiły i uświadomiły, że dyplomy rozdaje się jak ulotki.

      Usuń
    2. Przeczytałem Twój wpis... Skomentowałem... Zasiadłem do pracy (czyli sprawdzania egzaminów pisemnych na jednym z kierunków humanistycznych prestiżowej polskiej wyższej uczelni publicznej). I tam przeczytałem coś, co jest świetną ilustracją dzisiejszego wpisu.
      [Uwaga! Poniższa wypowiedź jest autentyczna. Nie była w żaden sposób redagowana, uzupełniana, skracana etc.]

      Pytanie: " Co sprzyjało nasilaniu się prześladowań czarownic w Europie i Ameryce pn.?"
      Odpowiedź: "Sprzyjaniu prześladowań czarownic sprzyjał fakt, że niektóre państwa odeszły spod dyktanda kościoła stając się państwami świeckimi co spotkało się z częściowo złym odbiorem społecznym, który stawał w obronie kościoła.
      Natomiast kościół sprawujący dalej pieczę nad sprawą czarów itd zajął się sprawą intensywniej, a Dominikanie wydali nawet książkę z dokładnymi instrukcjami jak te czarownice prześladować i co z nimi robić. Książka zdobyła popularność a społeczeństwo jeszcze bardziej skupiło się na tej sprawie, ponieważ osądzono państwo o złe traktowanie kościoła, który z uwagi na swoją specyfikę nie powinien ich zdaniem zostawać ograniczony przez państwo. W rzeczywistości nie zostawał ograniczony, a wręcz wzmacniał swoją pozycję i zdobywał zwolenników swoich poglądów między innymi przez taką książkę."
      ...

      Usuń
    3. Przeczytałam ten tekst kilka razy i przyznam szczerze, że żeby zrozumieć o co chodziło autorce (czemu mam wrażenia, że napisała to kobieta?) musiałabym rozrysować sobie to wszystko w postaci jakiegoś grafu. Boli mnie, że studenci nie starają się nawet udawać, że coś wiedzą. A przynajmniej, że potrafią skonstruować poprawne zdanie. Ilość błędów jest powalająca.
      Gdybym pracowała ze studentami prawdopodobnie byłabym tyranem, który oblewa połowę z nich. Za brak umiejętności wypowiadania się w języku polskim szczególnie. Chyba dobrze, że nie wybrałam tej ścieżki kariery ;)
      P.S. Wcale nie zdziwiłabym się, gdyby to napisała jakaś studentka UW.
      P.S.2 Zajęcia o czarownicach - genialny temat.

      Usuń
    4. Nie prawda . Pozwól że zacytuje jeden z filmów : ''Poznasz głupiego po czynach jego ,, A od siebie dodam : ''A nie po ocenach w dzienniku,,
      Skoro osądzasz innych i wywyższasz jedne predyspozycje od innych tzn że sam za bardzo inteligentny nie jesteś . Człowiek inteligentny nie wierzy w to ,że taki jest .

      Usuń
    5. A propos błędów - liczba, nie ilość błędów.

      Usuń
  2. Ja uznalem, ze zostane huminsta gdzies pod koniec 8 klasy jak mi matematyczka powiedziala (gdy stalem przy tablicy)...dobra, siadaj. Nic z ciebie nie bedzie. Bedziesz niedlugo sprzedawal na bazarze pirackie kasety z lozka polowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak? Po ile chodzą? ;D

      Usuń
    2. Ach prosze Cie, nie oplaca sie w ogole...dopiero jak zaczalem sprzedawac rozbierane kalendarze to jakos sie ustawilem

      Usuń
    3. Z Ukrainkami czy Rosjankami? ;)

      Usuń
    4. No co ty, na rozebranych laskach bym na stragan nie zarobil...rozebrani kominiarze dobrze schodzili a juz strazakow na drabinach w samych majtkach to mi wyglodniale bibliotekarki i urzedniczki z rak wyrywaly!

      Usuń
  3. Lubię Twoje teksty, są szczere, trafne i bezkompromisowe. :) Aż dziw, że ilość obserwujących tak niemrawo idzie w górę. ;)

    Jestem na polonistyce i szczerze nie znoszę współczesnego użycia słowa "humanista". Dziś kojarzy się z debilizmem i lenistwem, bo jest używany w takim kontekście, jak podałaś - "nie idzie mi z matmy, bo jestem humanistą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dzisiaj słowo humanista = człowiek, który nic nie potrafi i nic nie wie. Są osoby wykształcone i ogarnięte, ale większość idzie na łatwiznę i rzeczywiście nie ma o niczym pojęcia. Bo przecież kierunki humanistyczne niczego od nas nie wymagają ;)

      Usuń
    2. Dokładnie. Niestety jest taki pogląd i wiele osób ucieka od przedmiotów humanistycznych (bo human to idiota, oczywiście) - ja mam na roku raptem 40 osób. Na hellenistyce równolegle są podobno 2. :P

      Usuń
    3. Haha mają mniejszą konkurencję na rynku pracy. Szczęściarze ;)
      Zastanawiam się, czy to tylko pogląd... Z moich obserwacji i doświadczenia wynika, że na studiach naprawdę wymaga się mało, a na niektórych przedmiotach wystarczy sama obecność, aby zaliczyć. Większość cieszy się, że zaliczenia są łatwe lub w ogóle ich nie ma, a mnie to zawsze wkurzało, że traktuje się mnie, jak debila i nie daje szansy nauczenia się tego, co będzie mi potrzebne w przyszłym zawodzie.

      Usuń
  4. Mnie do szału doprowadza panująca moda na nierozumienie matmy. Bo matma to dziwka, matma nie wybacza, matma jest ciężka, nie rozumiem matmy, lol, dostałem dwa, omg, ale ekstra.

    No jasnej cholery, jeśli matma, to dziwka, to jest to najbardziej konsekwentna, przewidywalna i przyjazna Ci dziwka, jaką kiedykolwiek spotkasz w życiu. Matma nie zaskakuje, ma tak jasno wytyczone reguły, że wystarczy chcieć i się przyłożyć, żeby je zrozumieć.

    Lansowanie się na nierozumienie matmy jest dla mnie taką samą żenadą jak lansowanie się na fajki, czy cokolwiek innego świadczącego o imbecylizmie chwalipięty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mają obowiązkową maturę z matmy. Tylko szkoda, że zamiast nie zdawać tego egzaminu, komisje zaniżają próg punktowy, żeby cyferki się zgadzały, a raport ładnie wyglądał.

      Usuń
    2. No i 30% wymagane do zdania - to jest wręcz śmieszne. Niestety jest jakaś ogólna moda na nie lubienie nauki, książek, poznawania świata. Lepiej zaśmiać się pogardliwie i stwierdzić, że to głupie.

      Usuń
    3. Ktoś, kto nie potrafi zdać matury na 30% kwalifikuje się do zawodówki, ewentualnie powinien znaleźć sobie pasję i korzystać z uroków wolnych artystycznych zawodów. Matura to jeden z łatwiejszych egzaminów. To minimum da się osiągnąć nawet bez nauki. Wystarczy logicznie pomyśleć. W liceum na sprawdzianach miałam ciężej, bo zaliczało sie od 51%. I też każdy dawał radę, a ludzie pokończyli szkołę ze średnią powyżej 4.

      Usuń
  5. Przedmioty ścisłe nigdy nie były moją mocną stroną, jednak przysiadłem do książek i królowa nauk stała się zaraz po polskim moim drugim ulubionym przedmiotem. Jako że mój profil nauczania miał ograniczoną liczbę godzin z chemii i fizyki to noe udało mi się zaprzyjaźnić z tymi naukami, choć muszę przyznać, że są one bardzo ciekawe ;)
    A Twój tekst bardzo mi się spodobał. Jest mocny ale jak najbardziej prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jesteś idealnym przykładem, że chcieć to móc.

      Usuń
  6. Ba dum tss! Tak celnych wywodów dawno nie czytałam! Co niektórych mogły zaboleć, na szczęście nie mnie - w porę przestałam nazywać się "humanistką" i wzięłam się do roboty. Co się okazało? Myślenie nie boli ;) Mam nadzieję, że po tym wpisie inni też wbiją to sobie do głów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Myślenie jest super!
      A niech ich boli! Może się opamiętają i przestaną płakać, że nauczycielka od matematyki się na nich uwzięła, podczas gdy nawet nie zakupili podręcznika.

      Usuń
  7. Choć sama pisałam maturę lata temu, tak odkąd wróciła obowiązkowa matematyka, nie sposób nie usłyszeć / przeczytać od czasu do czasu licznych zbulwersowanych komentarzy… "humanistów" ;) Przecież "nie każdy ma predyspozycje" to zrozumienia matematyki, toż to skandal. Jaki oni mogli? Remedium jest na wyciągnięcie ręki, ale tu z kolei pojawia się problem, o którym wspomniałaś: grunt to uruchomić mózg. Dla wielu - trudna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby ta matematyka była jeszcze taka trudna... Również zdawałam maturę lata temu, ale praktycznie co roku zaglądam z ciekawości do arkuszy egzaminacyjnych i szczerze mówiąc, jak na tak długi czas nieobcowania ze szkolną matematyką, to maturę dałabym radę zdać na te 30%. A orłem z matmy nie byłam. Co się dzieje z tymi ludźmi?

      Usuń
  8. Jak jak uwielbiam Twoje wpisy! :D

    Przypomniała mi się właśnie pewna pani profesor. Z entuzjazmem opowiadała o dziełach sztuki. Dzieliła się swoją rozległą wiedzą z różnych, pozornie niemających niczego ze sobą wspólnego dziedzin. Niemal na każdej lekcji wyciągała gazetę i gorąco polecała nam interesujące artykuły. Łacina i greka w małym palcu.

    Wspaniała osoba. Można by również rzec: prawdziwa humanistka! Ale gdybym nazwała ją humanistką, pewnie poczułaby się urażona. I nie ma w tym nic dziwnego, skoro w dzisiejszych czasach "humanista" kojarzy się z matematycznym analfabetą sprzedającym frytki w McDonaldzie. Ewentualnie kurczaki w KFC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Osoby potrafiące zarażać swoją pasją innych są niesamowite. W swoim życiu spotkałam zaledwie kilka, ale mam nadzieję, że będzie ich więcej :)
      To ciekawe, co napisałaś. W sumie nie pomyślałabym, że ktoś może poczuć się urażony, gdy zostanie nazwany humanistą. Jak to w życiu trzeba uważać :)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi czytelnicy są inteligentni, mają poczucie humoru i dystans do świata, a przy tym wiedzą czym jest ironia. Pewnie stąd "tylu fanów". Poza tym, czyje zdanie mam wyrażać na własnym blogu jak nie swoje? Zawsze wydawało mi się, że do tego właśnie on służy. ;)
      Zabawna z Ciebie osoba. Humanistka? ;)

      Usuń
  10. Są działy w matematyce, które potrafię opanować na ocenę "dobry" bądź "bardzo dobry" ale są działy, które wolę omijać szerokim łukiem, ponieważ kilka godzin kucia i robienia zadań nie przynoszą zrozumienia tematu tylko nienawiść do niego. Chociaż za rok na maturze będę zdawała historię, wos, polski, angielski i matematykę to nie przeszkadza mi czytanie o niektórych rzeczach "ścisłych", które mnie interesują (np. barwy w drukowaniu czy też parki narodowe). Jakoś nigdy nie przepadałam za budową blaszki liścia czy właściwościami zasad, ale to nie przeszkadzało mi kucia tego na blachę. Czasem, jak się wysilę, przypominam sobie to i owo z gimnazjum chociaż szczerze nienawidziłam biologii, fizyki, chemii czy też geografii-głównie treści, które do mnie nie trafiały pomimo kucia definicji, wzorów i innych tego typu rzeczy. Ktoś wspomniał w komentarzach o nielubieniu książek czy też lektur. Rozumiem, że jakiegoś "Hobbita" czy "Starego człowieka i morza" ktoś nie polubił, ale przecież jest tyle książek, które można przeczytać. Mogą być to nawet dzieła traktujące o interesującym nas zagadnieniu. No i odniosę się do twojego niezrozumienia wobec tych, którzy nie radzą sobie z biologią. O ile krzyżówki genetyczne opanowałam bardzo szybko, a wiedza o parkach narodowych i ochronie środowiska są dla mnie czystą przyjemnością, o tyle schematy budowy liścia czy też grzyby i bakterie do dziś budzą we mnie niechęć. I tak, kułam to wszystko dla świętego spokoju, no bo oczywiście "wszystko to może pojawić się na egzaminie gimnazjalnym/maturze/czymkolwiek do zdania". Może to właśnie budzi tyle niechęci w "ścisłowcu", który uważa że nie potrzebna mu historia i j. polski czy w "humaniście" który jest w ten sposób odstraszany od "ścisłych" przedmiotów albo w statystycznym uczniu, którego to hasło zniechęca do czegokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba największym problemem jest to, że w szkołach wymaga się wkucia wszystkiego na blachę, czyli czystej pamięciówki, zamiast skupić się na tym, żeby skojarzyć nowo poznane treści z czymś, co już znamy i wiemy. Najefektywniejsze uczenie odbywa się na zasadzie analogii, wykorzystywaniu wiedzy zdobytej wcześniej. Niestety nie wszyscy nauczyciele chcą poświęcić uczniom wystarczająco dużo czasu, aby najpierw nauczyć ich jak się uczyć, a dpiero później przekazywać materiał.

      Usuń
  11. Chodziłam do humana w liceum i nasza polonistka powtarzała, że humanista to jest człowiek o szerokich horyzontach, który zna się na wielu dziedzinach a uosobieniem humansty jest Da Vinci, czyli człowiek który malował na zmianę obiema rękami i jak pierwszy odkrył budowę serca i jak ono pracuje. Dziedziny niepowiazane? Na tym polega humanizm. U mnie w liceum kładli ogromny nacisk żeby wykształcić w nas zamiłowanie do rozwoju, ja miałam w liceum filozofię przez trzy lata i na studiach jako jedyna na wydziale zdałam filozofię na 5 u dziekana. Jestem lepsza z języków ale historii i filozofii uczyłam się tylko "na logikę", z matmy wymiatalam z geometrii. Nie można być orłem ze wszystkiego, ale prawdziwy humanista to człowiek który wie więcej inni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak samo, jak nie można nauczyć się wszystkiego. Zwyczajnie się nie da. Chodzi o to, żeby nie odrzucać innych dziedzin wiedzy, interesować się światem i procesami nim rządzącymi. Da Vinci to w ogóle kozak. Wystarczy popatrzeć na jego projekty różnych maszyn. ;)

      Usuń
  12. hahahah :D przypomniały mi się jeszcze osoby, które idą do "biol-chemu" bo są tępi z matmy a na dodatek nie potrafią pisać wypracowań.
    mi się zdarza czytać książki o matmie, logice i fizyce po prostu dla przyjemności, przez co tzw. "humaniści" patrzą na mnie jak na kretynkę. cóż. matematyka jest mega ważną nauką i taki "human" nawet się nie zorientuje, jak go ktoś kiedyś elegancko oszuka, bo jemu się nie chciało uważać przy liczeniu procentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiałam właśnie, jak Ci ludzie będą żyć, skoro własnej kasy nie będą potrafili podliczyć ;)

      Usuń
  13. - Mamo powiedz tej Pani, że jestem humanistką, prawda? Mamo, chyba nie kłamałaś córki przez tyle lat, Mamo!!!
    - Bosze, ja tylko chciałam, żebyś nie straciła wiary w naukę...

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję Ci za ten artykuł. Pozwolił mi spojrzeć na moją przeszłość z innej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę! Cieszę się, że tekst się przydał :)

      Usuń
  15. Oj, mieszkałam w akademiku z tzw. humanistką-polonistką, która za najważniejszą umiejętność na lekcji polskiego uważała ładny charakter pisma!!! I ja mam posłać dziecko do szkoły, gdzie a nuż trafi na taką i nie zda do następnej klasy bo krzywo pisze! Przerażające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się uśmiechnęłam przy tym wpisie. Spokojnie, naprawdę nikt nie zdaje, bo krzywo pisze.

      Usuń
  16. "co z ciebie za humanista, co nie potrafi logicznie myśleć" A co z ciebie za matematyk, który nie potrafi się wysłowić, albo nie pamięta dat z dziejów własnej rodziny (nie mówiąc już o logicznym wyciągnięciu wniosków z wydarzeń z przeszłości)? Równianie humanisty z debilem, tylko dlatego, że nie potrafi sprawnie liczyć jest żałosne. Tak jestem humanistą-artystą, i zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że matematyka jest bardzo ważną dziedziną nauki. I nigdy nie miałem problemów z opanowaniem teorii, ale w praktyce bywało już gorzej. Ja wiem, że 2+2 jest 4, ale mój umysł nie wychwytuje już tego w praktycznym zastosowaniu (skomplikowane równanie). To taki słabszy refleks, jak niektórzy nie mają talentu do sportu (np. gorzej łapią piłkę). Typowe myślenie matematyczne wychodzi z autora tego tekstu, 0=jesteś leniem, 1=już umiesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... w tekście nie było mowy o prawdziwych humanistach, których naprawdę interesuje ten kierunek. Chodziło w nim o ludzi, którzy używają słowa "humanista" tylko dlatego, że z matmą im nie po drodze. Bo to, że przedmioty ścisłe nie wchodzą ci do głowy łatwo, wcale nie znaczy, że interesujesz się humanistyką.
      Jeśli ciebie naprawdę to ciekawi, to bardzo dobrze, ale nie musisz od razu obrażać innych.

      Usuń
  17. Zupełnie przypadkiem weszłam na tę stronę i nie było to w mojej intencji, żeby czytać te rozmyślania na temat "leniwego kłamcy humanisty". Sama jestem w liceum na profilu humanistycznym, lecz nie nazywam siebie humanistą. Po prostu fascynują mnie przedmioty humanistyczne. Oprócz tego bardzo interesuję się fizyką, lecz matematyki nigdy nie rozumiałam i rozumieć nie będę. Jest to przedmiot, z którym zmagam się każdego dnia jest dla mnie najgorszą udreką. Mimo wielu korepetycji i wielu godzin przed książkami, żadko jestem w stanie napisać coś na marne dwa. Czy to czyni ze mnie leniucha? Szkoda, że tak postrzegasz ludzi inteligentnych, którzy nie radzą sobie z tym przedmiotem. Bo kto powiedział, że człowiek inteligentny i nie leniwy to człowiek rozumiejący akurat matematykę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze są odstępstwa od reguły. Mowa była o ludziach, którzy nic nie robią i jedyne co mówią to: "Po prostu jestem debilem, i tak tego nie zrozumiem". Moda na "nierozumienie matmy" jest czasami powalająca. Warto rozwijać się w tym, co nas interesuje, i dokształcać w przedmiotach które nie idą nam tak dobrze.

      Poza tym, świat nie dzieli się na humanistykę i przedmioty ścisłe. Warto o tym pamiętać.

      Usuń
  18. "Humanista żyje w myśl kartezjańskiej zasady „człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce”". Serio? Ty chłopie nie wiesz, o czym piszesz.

    Logika jako taka to nie dział matematyki. Mowa o logice matematycznej, związanej dopiero z Fregem i tzw. filozofią analityczną. Ciężko będzie znaleźć Laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, dla którego będzie to łatwy temat.

    Nawet na kartach historii filozofii znajdziesz sławnych ludzi, dla których logiczne rozumowanie i jasność wypowiedzi (zwłaszcza to drugie) nie były najmocniejszą stroną. Pierwszym warunkiem do tego, by stać się sławnym humanistą, zawsze była intuicja, lub, mówiąc inaczej, umiejętność spojrzenia na problem z innej perspektywy. Z fałszywych przesłanek możesz tylko przypadkowo dojść do prawdziwych wniosków. Jak określisz to, czy przesłanki są uzasadnione? Logiczne rozumowanie jest tutaj bezradne.

    OdpowiedzUsuń
  19. Sprawa jest taka ze ja orłem nigdy nie byłem, z matmy zawsze 2 wiadomo i to ledwo xd w gim same dwoje od gory do dołu. Jak poszedlem do technikum hotelarskiego to na matmie tez byla lipa i wgl nie potrfilem prostych rzeczy rozwiazac nie wiedzialem jak liczyc te tzw. Duże ulamki itp.a mimo tego z matmy jakos 3 mialem raz na koniec roku mialem 4 xd mature zdalem na 50 procent a po praktycznie roku nie liczenia i wgl mam problem z odejmowaniem w zakresie 100 w pamieci ... Nie wiem co zrobic xd

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się w stu procentach, tylko że ja zawsze miałam świadomość, że jestem po prostu debilem niezdolnym do logicznego myślenia, dlatego matematyka mi nie wychodzi. To nie jest tak, że siedzę na dupie i narzekam, ja niezliczoną ilośc razy próbowałam coś zrozumieć kosztem wielu godzin, które mogłabym przeznaczyc na rzeczy, które mi wychodzą. Niestety bez matematyki nie widzę swojej przyszłości. Mam pecha z powodu coraz większych braków i niechęci spowodowanej niemożnością ogarnięcia czegokolwiek z tego przedmiotu, tak samo jak mam problem z podłożeniem do zadania prostego wzoru z chemii czy też fizyki.
    Chyba powinnam już popełnić samobójstwo, bo dzisiaj bez matematyki jest ciężko z edukacją i po gimnazjum chyba kompletnie się załamię, o ile dam radę je zdać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie to podsumowałaś. Poprzez nazywanie się "humanistą" przez osoby dla których przyłożenie się do przedmiotów ścisłych jest za trudne, spada wartość przedmiotów humanistycznych. Jestem bardzo dobra z chemii, matmy czy biologii, ale uważam, że nie dają mi dostatecznych możliwości. Nie wiążąc z nimi przyszłości, chciałam wybrać je na rozszerzeniu w liceum... Tylko dlatego, że "każdy głupi" od razu uważał się za humanistę, bo "nie idzie mu z matmy". Więc stał się to dla mnie kierunek, gdzie idzie każdy, bo nic nie potrafi.
    Do wszystkich uczniów, wybierajcie taki kierunek, jaki was interesuje. Jeśli jesteście dobrzy z przedmiotów zarówno ścisłych, jak i humanistycznych, warto zastanowić się co naprawdę bardziej lubicie.

    OdpowiedzUsuń