3 marca 2015

Zjadłbyś kawałek własnego ciała?


A może nie tylko kawałek, a całą nogę, udo, ramię? A może nie ograniczałbyś się i zjadł byś również innego człowieka? Potrafiłbyś to zrobić?


SYTUACJA NR 1
Wyobraź sobie, że bardzo groźni porywacze przetrzymują najbliższą Ci osobę. Mają układy z policją, więc odbicie zakładnika nie będzie proste. Aby ocalić jej życie, musisz obciąć sobie palec i zjeść go. W innym przypadku zabiją ją na Twoich oczach. Porywacze okazują się być "humanitarnymi" ludźmi. Sadzają Cię przy niewielkim drewnianym stoliku, na którym znajduje się skalpel, abyś mógł przeciąć ścięgna, metalowa piłka do przepiłowania kości, acetonowy palnik oraz środki opatrunkowe. W pobliżu jeden z przestępców przygotowuje patelnię i odpowiednie przyprawy, aby przygotować dla Ciebie ucztę z odciętego palca. Jak byś postąpił w takiej sytuacji? Potrafiłbyś odciąć sobie samodzielnie palec, a następnie go zjeść, aby uratować komuś życie? 

SYTUACJA NR 2
Wyobraź sobie, że wraz z dwójką przyjaciół wyruszyłeś na wspinaczkę w Alpy. W połowie drogi na Mont Blanc spotkała Was lawina. Jeden z przyjaciół został porwany wraz ze śniegiem spadającym z góry. Straciliście go na zawsze. Jednak nie tylko jego. Wraz z lawiną straciliście również całe zapasy jedzenia i wody, a wszelkie środki łączności ze światem nie działają i nic nie wskazuje na to, żeby jeszcze kiedykolwiek miały zadziałać. Wraz z przyjacielem postanawiacie zejść z góry, ale okazuje się, że ma on złamaną nogę. Kości przebiły skórę prezentując przeraźliwy widok. Ten człowiek nie zajdzie dalej. Do najbliżej bazy masz jakieś 40 kilometrów pod warunkiem, że uda Ci się zejść z góry. Warunki atmosferyczne są fatalne. Zapowiada się ogromna śnieżyca. Widoczność jest zerowa. Nie wiesz, ile dni będziesz musiał czekać wśród ostrych skał, śniegu i mrozu. Trzeciego dnia okazuje się, że Twój przyjaciel zmarł z wychłodzenia. Nie wiesz, co będzie z Tobą dalej. Możesz jedynie czekać aż jakimś cudem pojawi się pomoc. Głód zaczyna doskwierać coraz bardziej. Szansa na przeżycie zmniejsza się z każdą godziną. Co zrobisz? Będziesz w stanie zjeść kawałek ciała swojego przyjaciela, aby przeżyć? 

SYTUACJA NR 3
Wyobraź sobie, że znane dotąd dogmaty wiary zostały podważone. Odradza się zakon celestynów, który interpretuje Biblię dosłownie. Słowa Jezusa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy są dla nich drogą do zbawienia. "Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest ciało moje.", a także "Bierzcie i pijcie z niego wszyscy, to jest bowiem kielich krwi mojej." nabierają nowego znaczenia. Celestyni wierzą, że Jezus i jego uczniowie dosłownie jedli ciało Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy i tego samego Zbawca wymaga dzisiaj od nas. Zasady te stają się podwaliną kanibalizmu i autokanibalizmu. Celestyni rosną w siłę. Coraz więcej ludzi wierzy, że zjadając własne ciało osiągną zbawienie. Co dziwne, rytuał ten oprócz bólu przynosi im nadzieję i szczęście, jakiego nie doświadczyli nigdy w życiu. Stopniowo sami odcinają sobie palce, dłonie, ramiona, nogi, piersi, narządy płciowe, wycinają wątrobę, nerki. Odcinają tyle ciała, ile mogą, jednak za każdym razem tyle, by przeżyć. Następnie części ciała są gotowane i zjadane, zarówno przez wyznawców, jak i przez przełożonych zakonu. Czy byłbyś w stanie  zaakceptować istotę chrześcijaństwa polegającą na  takim dzieleniu się ciałem i krwią, z własnej woli, bez przemocy? Czy uznałbyś składanie własnego ciała w ofierze dla większej chwały bożej? Czy byłbyś w stanie zjeść część swojego ciała lub ciała innej osoby ze względu na wiarę?

OD CZEGO TO ZALEŻY?
Czy niechęć, obrzydzenie, lęk przed zjedzeniem ludzkiego ciała nie jest wyłącznie sztuczną barierą zakodowaną w naszym umyśle? Czy to nie kwestia mentalności, kultury, środowiska, że z taką odrazą podchodzimy do zjawiska kanibalizmu? Czy nie chodzi wyłącznie o zmianę sposobu myślenia, o większe otwarcie się na świat i jego "dziwactwa"?  Ludzie codziennie zjadają tony mięsa. Zjadają organizmy, które żyły, czuły i gdyby dać im wybór, na pewno nie chciałyby zginąć. Nie chciałyby zostać zjedzone. Więc dlaczego takim przerażeniem napawa nas jedzenie ludzkiego mięsa? Czy tak bardzo różnimy się od zwierząt, że byłoby to nieodpowiednie zachowanie? A może po prostu nie jesteśmy przyzwyczajeni do podobnych zwyczajów żywieniowych?

P.S. Ostatni przykład zaczerpnęłam z książki Grahama Mastertona "Rytuał". Poza tym, że czyta się bardzo szybko i niesamowicie wciąga, to możecie dowiedzieć się również ciekawych rzeczy na temat celestynów i ich zwyczajów. Książka pozwala spojrzeć z zupełnie innej strony na zjawisko kanibalizmu, religii, tego, w co wierzymy. Polecam wszystkim zainteresowanym okultyzmem, religiami i przede wszystkim dobrą książką.

22 komentarze:

  1. A podasz mi przykład gatunku zwierzęcia, które w normalnych sytuacjach zjada swoich pobratymców? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A człowiek jest zwierzęciem, czy nim nie jest? ;P

      Usuń
  2. Myśle że bez musztardy bym nie ruszył :) Ewka ty już lepiej jedż na te mega hamburgery do Berlina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw poczekam na recenzję, czy aby nie za małe ;P

      Usuń
  3. ja bym sobie palca nie odcięła z lęku przed bólem, natomiast nie przeraża mnie jedzenie ludzkiego mięsa, tak jak nie przeraża mnie jedzenie wołowiny, drobiu, koniny czy wężów. mogłabym spróbować. wszystkie kontrowersje biorą się z kulturowych przyzwyczajeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węża to ja bym zjadł zamiast cukini albo buraków

      Usuń
  4. Ostatnio miałam przyjemność poczytać Freuda, który między innymi porusza te tematy w jednym ze swoich krótkich dzieł " Przyszłość pewnego złudzenia" dzisiaj robimy pewne rzeczy, które kiedyś był nie do pomyślenia i na odwrót. Wszystko jest związane z obyczajowością, która ciągle ulega przemianom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że za jakiś czas normą stanie się zjadanie drugiego człowieka?

      Usuń
  5. Od roku jestem jaroszem wiec byłoby trudno:) Ale ostatnio odkryłem, że istnieją ludzie którzy"jedzą wiatr" wiec może to jest wyjście w takich sytuacjach? BRETARIANIZM / INEDIA - Zbiorowy wkret? Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatni przykład jest jak dla mnie kompletnie sprzeczny z tym, co jest w Biblii napisane, więc jest dla mnie zbyt absurdalne, żeby coś takiego mogło się zdarzyć. Czy tak, czy siak - nie przyjęłabym takiej wizji chrześcijaństwa. Dziś nie przyjmuję kultu świętych, matki boskiej i nieomylności papieża, więc myślę, że z kanibalizmem byłoby dużo łatwiej. ;p

    Jeśli chodzi o pierwszy przykład, zrobiłabym to bez wahania.
    W drugiej sytuacji ciężko jest mi się postawić, bo człowiekowi chyba nigdy nie uda się postawić w sytuacji osoby, której życie jest zagrożone. Ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że ludzie są wtedy zdolni do wszystkiego. Gorzej, gdybym np. była tam z ukochaną osobą, obydwoje byśmy żyli i jedno musiałoby się poświęcić i dać się zjeść żywcem, żeby drugie mogło przeżyć. To mogłoby być już kompletnie hardkorowe. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że jest to sprzeczne, to celestyni istnieli naprawdę. Nie jest to jedynie wytwór wyobraźni Mastertona. Niestety jest zbyt mało źródeł i ciężko dogrzebać się do szczegółów. ;) Kto wie, czy nie przetrwali do dzisiaj i nie szerzą swojego dzieła w ukryciu. Różne rzeczy dzieją się na świecie. Masoneria, iluminati, celestyni... ;P

      Usuń
  7. Miałam podobne przemyślenia gdy przeczytałam "Rytuał". :) Jedna z niewielu książek, która wzbudziła we mnie chwilowy niesmak. Za to lubię Mastertona. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Póki luksus w lodówce nie tykam, jak z głodu paść przyjdzie zeżrę i Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamma mia! A kto wtedy będzie prowadził blogaska? O.o

      Usuń
    2. Oj tam Oj tam, chociaż kurde, a kto będzie mnie motywował do myślenia... No dobra, to zeżrę Mamuta ;-)

      Usuń
  9. Myślę, że tylko sytuacja pierwsza mnie przekonuje. Żałuję, że weszłam na bloga tak późno i teraz będzie mnie męczyło całą noc zjadanie się.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypomina mi się film na faktach: "Kanibal z Rotenburga", na tym świecie jest tyle ludzi o chorych umysłach, więc całkiem możliwe, że ten z tego filmu nie jest jedynym. To sytuacje, kiedy człowiek nie znajduje się w jakieś ekstremalnej sytuacji i ma ogromną ochotę na ludzkie mięso, ale są znane również autentyczne sytuacje z czasów wojny, np.: długotrwały głód, zimno, wycieńczenie, sprawiły, że ludzie jedli swoich martwych towarzyszy; podczas zawału w kopalni człowiek potrafił pić własny mocz aby przeżyć, możliwe, że również zjadłby część ciała martwego towarzysza gdyby miał silną wolę, ogromny instynkt przetrwania... Myślę, że i znaleźli by się tacy, co by zjedli palucha w zamian za życie kogoś bliskiego, ale nie każdy, bo przecież to zależy od człowieka od tego, co się kryje w jego umyśle.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten kto dostąpił oświecenia wie jak się rzeczy mają. Ten kto nie wie, musi go dostąpić żeby się dowiedzieć, bo nikt kto ma trochę oleju w głowie mu nie powie.

    OdpowiedzUsuń